piątek, 14 kwietnia 2017

Od Rose

  Nie było łatwe dla mnie trzymać ich, za plecami słysząc strzelaninę. Wiedziałam, że Michael nie zabije ich wszystkich. Weźmie większość na przesłuchanie, było to oczywiste. Chłopaki dobijali się do drzwi a Agata stała z tyłu i płakała.
-Czemu nam to robisz? - spytała zrezygnowana.
-Uspokójcie się, tak im nie pomożecie. - odparłam.
-Jesteś normalna?! Ten Niemiec zrobił ci pranie mózgu!
-Radzę wam, żebyście się uspokoili. Nie wypuszczę was dopóki oni się nie rozejdą.
-Co ty chrzanisz!? Zośka, jak Boga kocham, odsuń się albo ja cię odsunę!
-Jeśli wyjdziecie od razu zginiecie. Nawet nie dobiegniecie do budynku obok. Siadać i słuchać co mam do powiedzenia.
  W końcu ulegli, usiedli na krzesłach a ja obok nich.
-Nie bez powodu was zgarnęłam. Gdybym została w środku nie doszłoby do żadnej strzelaniny a tym samym ja miałabym kłopoty. Wolałabym uniknąć nieprzyjemnej rozmowy z Michaelem, a więc zabrałam was byście przeżyli i mogli potem odbić swoich. Ja ręki do tego nie przyłożę... nie mogę. Mam związane ręce. Jednak wy możecie to zrobić beze mnie.
-Oszalałaś? Jak sobie to wyobrażasz? Wejdziemy do gestapo niezauważeni, zabierzemy ich i normalnie wyjdziemy? - parsknęła Agata.
-Nie wiem jak to zrobicie... nie proście mnie o pomoc, bo nie mogę zrobić wiele. Ale jestem pewna, że może wam się udać.
-Jak my to zrobimy w trójkę?
-Nie takie rzeczy się robiło. - uśmiechnęłam się.
-Jak możesz być tak spokojna?
-Bo wiem, że może wam się to udać.
-Co z Jankiem? Oni wszyscy tam giną!
-Nie zginą. - odparłam pewnie.
-Jak to? Skąd wiesz?
-Michael ich nie zabije. Oczywiście, zrobi to, ale po czasie. Potrzebuje informacje, nie jest głupi i nie wybije wszystkich jak kaczki. To byłoby bezmyślne. Będą w gestapo przesłuchiwani, ja postaram się mieć z nimi jakiś kontakt ale to prawie niemożliwe. Nie będę mogła utrzymywać z nimi stałego kontaktu... to byłoby podejrzane.
-Zależy ci tak bardzo na własnym bezpieczeństwie? Co się z tobą stało?
-Po prostu nie chcę żyć ciągle wojną. Staram się wam pomagać na tyle ile mogę.

  Gdy wszystko się skończyło otworzyłam im drzwi i przepuściłam by wyszli. Nie wiedzieli z początku co mają zrobić ze sobą, jednak ja podeszłam do nich powoli i złapałam za ramię Agatę.
-Będzie dobrze. Przemyślcie wszystko porządnie.
  Odeszłam by przygotować się na kolację.

  Siedziałam w pokoju szykując się na wieczór. Nie byłam przekonana co do tego wszystkiego, jednak co mi szkodzi. Musiałam się stawić i postarać by nie palnąć nic głupiego, jak to zwykle ze mną bywa. Ostatnio miałam wiele problemów, narastały z coraz większym tempem. Prześladowca na chwilę się ulotnił, ale to pewnie tylko kwestia czasu, większość ruchu jest właśnie w gestapo, część z nich jest skazana na śmierć, część może uda mi się wydostać... Serce skręcało mi na samą myśl, że mogą tam zostać skatowani.
  Użyłam jednych z lepszych perfum, którego dostałam od Michaela. Był genialny. Poprawiłam włosy i musiałam jeszcze ubrać odpowiednią sukienkę. Nie przywiązywałam wagi by wyglądać dziś zjawiskowo, moja głowa była zajęta innymi sprawami...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz