Nie było łatwe dla mnie trzymać ich, za plecami słysząc strzelaninę. Wiedziałam, że Michael nie zabije ich wszystkich. Weźmie większość na przesłuchanie, było to oczywiste. Chłopaki dobijali się do drzwi a Agata stała z tyłu i płakała.
-Czemu nam to robisz? - spytała zrezygnowana.
-Uspokójcie się, tak im nie pomożecie. - odparłam.
-Jesteś normalna?! Ten Niemiec zrobił ci pranie mózgu!
-Radzę wam, żebyście się uspokoili. Nie wypuszczę was dopóki oni się nie rozejdą.
-Co ty chrzanisz!? Zośka, jak Boga kocham, odsuń się albo ja cię odsunę!
-Jeśli wyjdziecie od razu zginiecie. Nawet nie dobiegniecie do budynku obok. Siadać i słuchać co mam do powiedzenia.
W końcu ulegli, usiedli na krzesłach a ja obok nich.
-Nie bez powodu was zgarnęłam. Gdybym została w środku nie doszłoby do żadnej strzelaniny a tym samym ja miałabym kłopoty. Wolałabym uniknąć nieprzyjemnej rozmowy z Michaelem, a więc zabrałam was byście przeżyli i mogli potem odbić swoich. Ja ręki do tego nie przyłożę... nie mogę. Mam związane ręce. Jednak wy możecie to zrobić beze mnie.
-Oszalałaś? Jak sobie to wyobrażasz? Wejdziemy do gestapo niezauważeni, zabierzemy ich i normalnie wyjdziemy? - parsknęła Agata.
-Nie wiem jak to zrobicie... nie proście mnie o pomoc, bo nie mogę zrobić wiele. Ale jestem pewna, że może wam się udać.
-Jak my to zrobimy w trójkę?
-Nie takie rzeczy się robiło. - uśmiechnęłam się.
-Jak możesz być tak spokojna?
-Bo wiem, że może wam się to udać.
-Co z Jankiem? Oni wszyscy tam giną!
-Nie zginą. - odparłam pewnie.
-Jak to? Skąd wiesz?
-Michael ich nie zabije. Oczywiście, zrobi to, ale po czasie. Potrzebuje informacje, nie jest głupi i nie wybije wszystkich jak kaczki. To byłoby bezmyślne. Będą w gestapo przesłuchiwani, ja postaram się mieć z nimi jakiś kontakt ale to prawie niemożliwe. Nie będę mogła utrzymywać z nimi stałego kontaktu... to byłoby podejrzane.
-Zależy ci tak bardzo na własnym bezpieczeństwie? Co się z tobą stało?
-Po prostu nie chcę żyć ciągle wojną. Staram się wam pomagać na tyle ile mogę.
Gdy wszystko się skończyło otworzyłam im drzwi i przepuściłam by wyszli. Nie wiedzieli z początku co mają zrobić ze sobą, jednak ja podeszłam do nich powoli i złapałam za ramię Agatę.
-Będzie dobrze. Przemyślcie wszystko porządnie.
Odeszłam by przygotować się na kolację.
Siedziałam w pokoju szykując się na wieczór. Nie byłam przekonana co do tego wszystkiego, jednak co mi szkodzi. Musiałam się stawić i postarać by nie palnąć nic głupiego, jak to zwykle ze mną bywa. Ostatnio miałam wiele problemów, narastały z coraz większym tempem. Prześladowca na chwilę się ulotnił, ale to pewnie tylko kwestia czasu, większość ruchu jest właśnie w gestapo, część z nich jest skazana na śmierć, część może uda mi się wydostać... Serce skręcało mi na samą myśl, że mogą tam zostać skatowani.
Użyłam jednych z lepszych perfum, którego dostałam od Michaela. Był genialny. Poprawiłam włosy i musiałam jeszcze ubrać odpowiednią sukienkę. Nie przywiązywałam wagi by wyglądać dziś zjawiskowo, moja głowa była zajęta innymi sprawami...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz