Byłam rozbita. Miałam ochotę dorwać te niemieckie ścierwa i siłą zabrać Zośkę jednak wiedziałam że nawet bym się nie dostała tam gdzie ona jest. Zostało mi tylko dbanie o babcię. Była twardą kobietą lecz wiedziałam że bardzo przejeła się ostatnimi wydarzeniami.
Kiedy zasnęła ja zeszłam do kwiaciarni aby ją zamknąć. Nie mam dziś głowy do klientów.
Kiedy tylko otworzyłam drzwi prowadzące z klatki schodowej do kwiaciarni ktoś na mnie wpadł przez co prawie bym upadła.
-Cholera Kamil!
-Wybacz Iza..
Spojrzałam za niego i zobaczyłam grupkę całkiem mi obcych młodych ludzi.
-Co jest?-zapytałam.
-Gdzie Zośka??
Westchnęłam i smutno odpowiedziałam.
-Zabrali ją. Dwóch Niemców. Nie wiem o co poszło ale jak ich dorwe to zabije. Niedość że zabrali Zosie to jeszcze jeden celował w moją babcie.
-W babcie?-Kamil dodatkowo się zmartwił.
Była mu jak własna babcia.
-Nic jej nie jest. Teraz śpi.
-O której ją zabrali?-odezwał się jakich chłopak-Jestem Janek.
-Trzy, może cztery godziny temu.
-Wytępie te psy..-syknął ze złości jeszcze inny chłopak.
-Co się dzieje?-zwróciłam się do Kamila.
-Zośka ma kłopoty.
-To wiem.-przymróżyłam oczy-Kamil tylko mi nie mów..-usiadłam na schodach-To nie jest prawda?
-Niestety tak-wiedział o co mi chodzi.
-Ty ją w to wciągnąłeś?-napadłam na niego-Mało ostatnio przeżyła?! Ona nie myśli racjonalnie!
-Sama się zgłosiła. Ja nawet nie wiedziałem.
-A ty?-spojrzałam na niego czując na sobie wzrok jego kumpli.
-To była moja decyzja.
Westchnęłam.
-Trzeba ją wydostać. -odparłam.
-Trzeba..-westchnął Kamil i spojrzał na chłopaków-Zbieramy się.. Trzeba coś wymyślić.
-Idę z wami!-odparłam pewnie i wstałam.
-Nie, Iza zostajesz.
-A kim ty jesteś żeby mi mówić co mam robić?-obużyłam się-To też moja przyjaciółka.
-Nie masz pojęcia nawet o strzelaniu z broni ani o walce..
-Ale mam informacje które mogą pomóc-zaparłam ręce na biodrach.
-Jakie?
-To jak? Mogę?-byłam pewna swego.
-Iza..
-Beze mnie nie uda wam się to tak łatwo i szybko. Mogłabym to zrobić sama ale też potrzebuje pomocy a wy jako ruch..-sprecjalnie nie dokończyłam, a wiadomo kto w danej chwili słucha???-Razem uwolnimy Zośkę.
-Co to za informalcje?-odparł chyba najstarszy, czyżby dowódca?
-Znam jednego z tych niemców.
Kiedy to powiedziałam wszyscy spojrzeli się momentalnie na mnie zaskoczeni.
-Jak to znasz?!-odparł Kamil.
-Był u mnie w kwiaciarni niedawno. Chyba wpadłam mu w oko.. Czemu by tego nie wykorzystać?-odparłam i tylko patrzyłam w ich zaskoczone twarze.-Tak samo jak wy gardze niemcami, przy okazji będę miała satysfakcję że jednego "wykorzystałam" na swoją korzyść.
-No nie wiem..-odparł Kamil.
-Można tu gdzieś usiąść i porozmawiać?-zapytał Janek.
-Tak tylko zamknę kwiaciarnię. Pójdziemy na górę tylko nie obudźcie babci.
niedziela, 22 stycznia 2017
Od Izy
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz