- Jeszcze jakieś życzenia? - parsknąłem.
Róża która ku świadomości wszystkich kochała się w Miśku już od dłuższego czasu w ciągu minuty pobiegła ustawić płytę na naszym gramofonie walizkowym firmy Victrola i już po chwili rozległ się znany wszystkim głos słynnej sopranistki Kristen Flagstad.
Tadek z niesmakiem zerknął w jego stronę.
- Wyłączcie te niemieckie jęki.
Siostra odwróciła się z godnością
- Kristen Flagstad jest norweską śpiewaczką operową dla twojej wiadomości.
- Ale do Niemiec jej bardzo bliziutko - odparł Tadeusz.
- To tak jak i nam. Norwegia w końcu leży bezpośrednio naprzeciwko nas - Hania wtrąciła się dyskusji.
- Co nie zmienia faktu że znajduję się pod niemiecką okupacją - odparł Tadeusz.
- Tak jak i my - mruknąłem.
Zapadła cisza.
- Myślicie, że.. kiedyś to się skończy? - szepnęła po chwili moja siostra.
Bronek niespodziewanie prychnął.
- Kiedyś tak, ale słabo to widzę z tymi naszymi 'działaniami wyzwoleńczymi'.
- O czym ty mówisz? - zainteresował się Michał.
- Po prostu.. Denerwuje mnie ta nasza bezradność. Wstąpiliśmy do Wawra...A i tak niewiele więcej robimy.
Gdy zamilkł w jednej chwili wydarzyły się dwie rzeczy. Do pokoju weszła mama niosąc dodatkową porcję ciastek. Nie miałem pojęcia skąd to wzięła, zwłaszcza, że teraz zaczynał to być towar deficytowy. Sama jako śpiewaczka pochwaliła nasze 'gusta muzyczne' i w tej samej chwili wpadł za nią zdyszany Romek.
- Mam rewelacyjne wiadomości! - krzyknął i opadł na krzesło - Ale najpierw dajcie mi coś do picia - zarządził.
Mama wypełniając obowiązki gospodyni domowej pospieszyła do kuchni i po chwili zgrabnym krokiem przyniosła mu świeżo wyciskany sok pomarańczowy.
Uniosłem brwi, ale nic nie powiedziałem. Póki jeszcze stać nas było na takie drobne luksusy - czemu rezygnować?
Gdy Romek zaspokoił swoje pragnienie w końcu ponaglany naszymi niecierpliwymi prośbami, powiedział.
- Wracam prosto od Kwapisza. Prosił żeby wam przekazać, że mamy akcję do przeprowadzenia. Na razie może nic wielkiego - wybicie szyb w zakładzie polskiego zdrajcy, który wydaje Niemcom Polaków. Szczegóły mamy dogadać jutro, w magazynie o 18. Czarny ma dowodzić przeprowadzeniem tej akcji - Romek mrugnął do mnie zadowolony.
Po tej informacji wpadliśmy w iście szampańskie nastroje. Zaraz poleciało parę kieliszków mocniejszego trunku i zaczęliśmy tańczyć.
Tańcząc z Halszką, kątem oka obserwowałem Michała i moją siostrę, ale byłem zbyt w dobrym humorze, by cokolwiek skomentować.
- Ładnie dziś wyglądasz - powiedziałem uśmiechając się do niej lekko.
Zarumieniła się delikatnie, ale to tylko dodało jej urody.
Poczułem na karku czyjeś spojrzenie. Obróciłem w tańcu Halszkę i zmieniłem pozycję.
Zobaczyłem oczy Hani wpatrzone we mnie z przybrzeżnym smutkiem, ale nie zdążyłem zareagować bo w tej właśnie chwili do środka wpadła kolejna osoby.
- Ej no co dziś z wami, zjawiacie się jak.. - zacząłem rozbawiony, ale umilkłem widząc przerażenie w oczach - jak się okazało Kamila.
- Mają Zośkę - powiedział blady.
Zapadła cisza, przerywana jedynie śpiewem sopranistki, którą moja siostra szybko wyłączyła. Przestaliśmy patrzeć.
- Jak to 'mają' Zośkę? - spytał zszokowany Bronek.
- Nie czas na wyjaśnienia - odparł szybko Kamil - Właśnie idę do Izy, jej.. naszej przyjaciółki. Może uda mi się dowiedzieć czegoś więcej.
Nie myśląc wiele, złapałem za zieloną bluzę i zakomenderowałem.
- Idziemy z tobą.
Czułem na sobie zaniepokojone spojrzenie mojej matki i siostry. Wszyscy pozostali zaczęli się również zbierać. Nieważne, że znaliśmy ją w większości.. dwa dni?
Nie mogliśmy zostawić jej na pastwę losu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz