Jednak mimo wystawionych dookoła wartowników nie traciłem czujności. Wyrwałem się z rozmyślań ważnie przeczesywałem wzrokiem las. Dochodziła 20 i jak na tą porę roku wyjątkowo szybko się ściemniło. Nie mieliśmy dużo czasu - za półtorej godziny musieliśmy w małych grupkach powoli opuścić miejsce zbiórki, aby zdążyć przed godziną policyjną. Najczęściej każdy z nas najstarszych odprowadzał po dwie dziewczyny pod sam próg domu.
Wiedziałem jak niebezpieczne było nasze spotkanie tu. Mimo że byliśmy doskonale zabezpieczeni (wokół małej polanki na której rozpaliliśmy ognisko dużo wcześniej poukładaliśmy gęste zarośla wokół, które skutecznie nas maskowały). Gdyby jednak któryś z niemieckich patroli się na nas natknął.. Cóż nie byłoby wesoło, jednak w końcu należeliśmy do Grup Szturmowych Szarych Szeregów. To nas do czegoś zobowiązywało.
W końcu pojawili się najdłużej wyczekiwani - Grzesiek z Halszką i Miłoszem a po nich niespodziewanie Władek z Anielą oraz Tadek z Wandą i Rozalką, którzy wcześniej zgłaszali, że raczej nie dadzą rady przyjść.
Oczywiście każdy z nich przybrał nowe pseudonimy, których nasz komendant Władysław Kwapiński - 'Kwapisz' kazał się szybko nauczyć, ale znając się od paru, jak nie parunastu lat ciężko było nam się przestawić.
- W końcu - mruknął dowódca - Siadajcie, nie mamy dużo czasu.
- Sam komendant mówił, że ostrożność przede wszystkim - mruknął Tadek posłusznie z pozostałymi zajmując miejsca.
Kwapisz nie mając już na to co odpowiedzieć, uśmiechnął się lekko, wstał i zaczął wszystkich uciszać.
Momentalnie ucichły rozmowy. Jedynie jeszcze Halszka wyszeptała mi nad uchem 'Czarny, przesuń się trochę' i Kwapisz przemówił.
- Hm jak pewnie podejrzewacie jest to dosyć ważna zbiórka. Zacznę od wiadomości najistotniejszej, która zapewne was ucieszy. Otóż od wczoraj tj. od dnia 20.06.1940 nasza drużyna oficjalnie przynależy do organizacji Wawra.
Rozległy się mocne brawa i radosne okrzyki.Wawer działał dopiero od paru miesięcy, ale był nam dobrze znany. Wiedzieliśmy, że gdy tylko do niego dołączymy, będziemy oficjalnie mogli angażować się w akcje. Bronek szturchnął mnie w ramię.
- W końcu będziemy mogli zacząć działać na pełnych obrotach - westchnął z zadowoleniem.
- Damy szkopom popalić - dodał podekscytowany Misiek.
- O tak a ty w szczególności - parsknęła śmiechem Halszka.
Przekomarzali się jeszcze chwile, po czym Kwapisz znów zabrał głos. Słuchałem go uważnie wpatrując się w liżące języki ognia.

- Oprócz tego w nasze szeregi dołączą dziś trzy nowe osoby - uśmiechnął się tajemniczo.
Wszyscy zaczęli się ciekawie rozglądać. 'Nowych' nie było trudno wyłapać. Chłopak czający się gdzieś w tyle stał dumnie wyprostowany, jednak w jego oczach wyraźnie malowała się niepewność. Stojąca obok dziewczyna nawet nie kryła się ze strachem, rzucając na wszystkich lękliwe spojrzenia.
'Trzecią' też szybko wyłowiłem wzrokiem. Ta jednak nie trzymała się z daleka, tylko siedziała między Filipem z Agatą, a Kamilem. Przyjrzałem jej się z zainteresowaniem i w tym samym momencie mój wzrok wyłapał Michał.
- Niezła - parsknął śmiechem - Ale uważaj Bronek już sobie na nią naostrzył zęby.
- Co Bronek co Bronek? - wychylił się mój przyjaciel z boku, a ja rozbawiony wstałem i ruszyłem w stronę linii drzew, ponieważ Kwapisz właśnie wydał polecenie sformowania w szyku apelacyjnym.
Zapiąłem zieloną bluzę, która na ten moment zastępowała mi mundur i po chwili gdy wszyscy zaczęli się zbliżać, razem z Władkiem, Miłoszem, Stefkiem, Wandą, Krysią i Filipem którzy również byli zastępowymi wydałem komendę.
- W dwu szeregu frontem do mnie zbiórka.
W momencie ustawiła się przede mną moja szóstka - Misiek z Bronkiem (którzy dorównywali mi stopniami, ale woleli mi powierzyć dowództwo) Tadeusz Halszka Rozalia i Romek, który właśnie w tej chwili szczerzył do mnie zęby.
Powstrzymałem śmiech i w dalszym ciągu wydawałem komendy.
- Baczność - zakomenderowałem - Spocznij. Kolejno - odlicz.
Po chwili Kwapisz stanął na środku, a obok niego Matylda - jego osobista pomocniczka - i Wróbel - Andrzej Wróblewski, drugi dowódca - który pojawił się przed chwilą i mrugał do nas porozumiewawczo.
- Zastępowi do złożenia raportu wystąp - zakomenderował uroczyście Kwapisz.
Po złożeniu raportu przez Władka i Miłosza przyszła kolej na mnie.
- Druhu komendancie zastępowy Jan Wojciechowski melduje zastęp 'Czarne Wilki' na apelu wieczornym. Stan zgodny sprawdzony.
W końcu po wszystkich ceregielach, Kwapisz przeszedł do głównej sprawi.
- Zofia Nowacka, Janina Górska i Artur Górski - wystąp.
Niepewnie cała trójka wyszła ze swojej trzy-osobowej grupki w której stali do tej pory na brzegu. Byłem ciekawy do których zastępów przydzieli ich Kwapisz, ale to miało się okazać pewnie dopiero za parę dni.
Kilkanaście minut później dziewczyna która już wcześniej zapoznała się z naszymi i wpadła w oko Bronkowi recytowała słowa przysięgi.
„Ślubuję na Twoje ręce pełnić służbę w Szarych Szeregach, tajemnic organizacyjnych dochować, do rozkazów służbowych się stosować, nie cofnąć się przed ofiarą życia”.
Podejrzewałem, że miała zostać tylko sanitariuszką, a nie trwale wiązać się z drużynom, mimo jednak przysięgę każdy z nich musiał złożyć.
Po całej oficjalnej ceremonii mogliśmy z powrotem wrócić do ogniska. Wtedy jeszcze nikt z nas nie wiedział, że jeden z nas spędza te chwile po raz ostatni w naszym gronie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz