poniedziałek, 30 stycznia 2017

Od Michaela

 Po nocy spędzonej z Ritą, usatysfakcjonowany podniosłem się szybko z łóżka. Spała niewinnie, z lekkim uśmiechem, nieświadoma tego, że była tylko kolejnym z moich celów.  A zwycięstwo smakowało podwójne, gdy wyobraziłem sobie minę Heckmana, gdyby się dowiedział, że zaliczyłem już kolejną z jego kochanek.
Energicznym ruchem założyłem spodnie i mundur. Zapiąłem pas z bronią i szybko poprawiłem rozmierzwione włosy. Wziąć prysznic zamierzałem już w moim mieszkaniu. Nie bardzo miałem ochotę odpowiadać na pytania w stylu "kiedy się zobaczymy?" "kiedy zadzwonisz?" "czy miało to dla ciebie jakieś znaczenie?"
Oj miało i to duże - pomyślałem i uśmiechnąłem się kpiąco pod nosem. Sprawdziłem czy wszystko mam i wyszedłem z pokoju.
Była wczesna godzina - szósta - więc większość jeszcze spała. Śpiąca recepcjonistka poderwała się na mój widok i ukłoniła się.
- Poruczniku Heydrich, czy życzy pan sobie czegoś? - spytała po niemiecku, jednak słyszalnym polskim akcentem.
- Nie dziękuje - odparłem sucho - Wychodzę już.
Ukłoniła się i wymamrotała jakieś pożegnanie życząc miłego dnia.
Będzie wyjątkowo miły - pomyślałem rozbawiony.
W samochodzie czekał Radke, pijąc kawę i czytając gazetę. Na mój widok poderwał się szybko i otwarł mi drzwi.
- Jak minęła noc SS- Oberstumfuher? - spytał grzecznie, gdy czekaliśmy na przejściu.
-  Wyjątkowo dobrze - odparłem rozbawiony obserwując jak na chodniku niemieccy chłopcy zabawiali się ze starym Żydem. Jeden z nich właśnie na żywca wyrywał mu brodę.
- Tanz Jude tanz! - krzyczeli śmiejąc się i rzucali mu już nic nie warte rosyjskie ruble.
Gdy jeden z nich zauważył mnie za szybą, szturchnął pozostałych i zasalutowali mi. Skinąłem im ręką z uśmiechem pełnym aprobaty. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, już za miesiąc wszyscy Żydzi - bez wyjątku, nawet ci którzy przykładowo mieli choćby tylko prababkę Żydówkę - zostaną zamknięci w gettcie. Ja osobiście miałem zaszczyt wkładu w organizację tego wszystkiego. Miałem nadzieję, że moje pomysły zostaną dobrze przyjęte na konferencji.
Stary Żyd wykorzystując chwile nieuwagi swoich 'prześladowców' zaczął uciekać. Gdy Radke ruszył widziałem jeszcze przez szybę, jak chłopcy go doganiają i brutalnie biją. Tak jest, tak właśnie ma być.
Po odświeżeniu się w swoim mieszkaniu i zjedzeniu pośpiesznego śniadania przygotowanego przez moją gosposię Hildę Radke zawiózł mnie na gestapo.
Była już 8 więc wszystko zaczynało normalnie funkcjonować. Zaskoczony wchodząc do gabinetu wuja, zauważyłem go siedzącego przy biurku i popijającego jakiś płyn.
Zaskoczony parsknął śmiechem.
- Co Mich, myślałeś, że nie dam rady tak wcześnie wstać?
- Szczerze mówiąc, sporo wczoraj wypiłeś - odparłem rozbawiony i  usiadłem wygodnie w fotelu.
- Zabawa zabawą - ale obowiązki wzywają - mruknął i dopił ów tajemniczy płyn. Widząc mój wzrok wskazał na niego - Berta mi to przyrządziła, żebym stanął na nogi i przytomnie myślał. Świetnie działa - polecam ci.
- Całe szczęście, ja wczoraj nic nie piłem.
- Hm no skoro tak.. Ale z tego co widziałem to dobrze się bawiłeś - mrugnął do mnie.
- Co masz dokładnie na myśli?
- Porozmawiamy o tym później, bo obowiązki wzywają - odparł wstając - Ty masz sam parę przesłuchań i masę papierkowej roboty - wskazał na stos teczek.
Jęknąłem pod nosem, ale zaraz przypomniałem sobie o tej dziewczynie z polskiego 'ruchu oporu'.
Gdy Albert wyszedł, zawołałem jednego ze strażników - Neumana.
- Przyprowadź mi Zofię Nowacką - mruknąłem przeglądając jej akta.
Spojrzał na mnie z lekkim przestrachem i wyszedł szybko.
Gdy po paru minutach przyprowadzili tą 'partyzantkę'  i ustawili przede mną przyjrzałem jej się z zainteresowaniem. Była wyjątkowo ładna i miała w sobie pewien magnetyzm rzadko teraz spotykany u kobiet. Starała się hardo trzymać podbródek, ale wzrok ją zdradzał - bała się.
- Zostawcie nas samych - mruknąłem rozbawiony - A i rozwiążcie jej ręce.
Neuman spojrzał na mnie zaskoczony, ale posłusznie wykonał polecenie. Gdy jej dotknął, odruchowo syknęła i mój wzrok przykuło obandażowane ramię.
Ściągnąłem brwi.
- Co to ma być? - wstałem i okrążyłem stół - Przecież powiedziałem wyraźnie, że ma być nie bita - wycedziłem lodowatym tonem.
Strażnik spuścił wzrok i zaczął coś dukać.
- SS - oberstumfuher Heydrich nie była bita. Została postrzelona przez sierżanta Johana.
- Przez Johana mówisz? - uśmiechnąłem się nie spuszczając z niego oczu - Cóż.. Myślę, że tym zajmiemy się później - dodałem pogodnie i wróciłem na swoje miejsce.
Gdy stał patrząc się na mnie ze strachem, krzyknąłem zirytowany.
- Będziesz się tak stał i gapił nieudaczniku?! Wyjść!
- Tak jest oberstrumfuher Heydrich - odparł drżącym głosem, zasalutował nerwowo i wyszedł.
Zapadła cisza.  Wpatrywałem się w dziewczynę z ukrytym zainteresowaniem. Ta przez chwile hardo wytrzymywała mój wzrok, ale po chwili go spuściła.
- Może kawy? Herbaty? - spytałem rozbawiony.
Popatrzyła na mnie zdezorientowana.
- Nic wam nie powiem - wysyczała nagle.
Parsknąłem śmiechem.
- Skarbie, a czy ktoś cię o coś tu pyta?
- Możecie mnie bić. Zatłuc na śmierć. Nic nie powiem - powtórzyła z mocą.
Z lekkim uśmieszkiem wstałem i obszedłem stół. Stanąłem za nią i odgarnąłem jej włosy z karku. Mimo że przesiedziała w więzieniu już jakiś czas, nadal czułem subtelny zapach nie byle jakich perfum.
- A czy ktoś tu mówił o jakimś biciu? - dmuchnąłem jej delikatnie w szyję. Zadrżała - Czy to może Black Jade?
Widziałem wyraźną konsternację na jej twarzy. Osobiście bawiłem się świetnie, mącąc jej w głowie.
- Nie rozumiem.. - mruknęła zdezorientowana.
Parsknąłem śmiechem.  Zasiadłem z powrotem za biurkiem.
- Jak pani widzi, na razie traktuję panią dobrze jak na czyny przeciwko III Rzeszy, których się pani prawdopodobnie dopuściła i na cenne informacje skrywane przez panią. Jeśli będzie pani współpracować, mogę dać słowo niemieckiego żołnierza, że zostanie pani szybko wypuszczona na wolność. Proszę sobie to dokładnie przemyśleć. Drugiej szansy nie będzie - zakończyłem nie spuszczając z niej wzroku.
Dziewczyna wyraźnie była w szoku. Otwierała usta byt coś powiedzieć, ale zaraz je zamknęła.
- Neuman! - krzyknąłem.
Zaskoczony strażnik wszedł szybko. Widząc nienaruszony stan dziewczyny i czas po którym został zawołany, wyraźnie się zdziwił.
- Wyprowadź panią - odparłem spokojnie, a on skonsternowany wykonał polecenie ciągnąć ją za nadgarstek. Zanim drzwi się zamknęły ujrzałem jej oczy wpatrzone we mnie z niemym pytaniem. Uśmiechnąłem się pod nosem. Miałem pewien plan, który zamierzałem powoli wprowadzić w życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz