Słońce przyjemnie grzało. Był piękny słoneczny dzień. Biegłam śmiejąc się po plaży przy Wiśle.
-Czekajcie!!!-krzyknął Kamil.
Spojrzałam na Zosia która praktycznie biegła równo ze mną a potem zerknęłam za siebie.
Zobaczyłam Kamila i Kube. Deptali nam po piętach lecz byłyśmy szybsze.
Wbiegłśmy do wody mocząc sobie nogi do kolan.
Chłopaki dołączyli do nas. Zaczeliśmy się chlapać śmiejąc się przy tym.
Kuba podbiegł do mnie i złapał mnie w pasie kiedy chciałam uciec. Przewrócił mnie razem ze sobą. Oboje znaleźliśmy soę przez pod wodą.
Tezymał mnie mocno i nie chciał puścić. Otworzyłam oczy ale nie zobaczyłam jego twarzy. To nie był już Kuba.
Zaczęłam się szamotać chcąc się wydostać z jego uścisku.
Udało się.
Wypłynęłam na powierzchnię. Okazało się że byłam dalej od brzegu.
Podpłynęłam bliżej bojąc się że ten ktoś złapie mnie znowu i utopi.
Kiedy już mogłam dotknąć stopami ziemi zatrzymałam się.
Nie zrobiłam tego dlatego że się zmęczyłam.
Zobaczyłam na plaży ciała Kamila i Kuby. Niedaleko też leżał bezwładny Tomek i Janek. Spojrzałam dalej.
Zobaczyłam babcię. Uśmiechała się. Ktoś strzelił a ona upadła. Krzyknęłam i pobiegłqm ale tylko kawałek. Za babcią bowiem zobaczyłam Zosię z pistoletem w ręce. Śmiała się złowiewczo. Ktoś chwycił mnie za ręke. Spojrzałam i zobaczyłam Michaela, tego Niemca. Wciągał mnie spowrotwm na głęboką wode.
Krzyczałam..
Otworzyłam oczy. Czułam że mam mokrą twarz. Coś mi na pasowało. Podniosłam głowęi zobaczyłam Janka. Przytulałam się do niego przez sen.
-Co..
-Spokojnie.. Miałaś zły sen??-zapytał głaszcząc mnie po włosach.
-Tak jakby..-odparłam kładąc głowę na jego klatce piersiowej-Tak jakby..-wyszeptałam ponownie..
-Opowiesz mi go??-zapytał mnie Janek.
-To nic ciekawego.
-Jeśli tak uważasz.
-Która jest godzina???
-Dochodzi 7 rano. Niedługo muszę iść.. Szkoda że nie mogę was dziś zabrać.
-Janek??
-Tak??
-Dziękuje..
-Za co???
-Za to że zostałeś na noc przy mnie i za to że ryzykujesz życiem chcąc wyciągnąć stąd babcię, Tomka i mnie mimo iż ecale nie musisz. Jedyne osoby które nie powinny tu być to ty i babcia. Oboje nie macie we krwii nawet 1% genu żydowskiego. Nie to co ja i Tomek.
-Nikt tu nie powiniem być..-odparł mając całkowitą racje.
Zamknęłam oczy. Tak bardzo bym chciała aby było inaczej..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz