Wróciwszy do domu od razu napotkałam złego Michaela. Przy wspólnej kolacji czułam, że coś jest nie tak. Dziubiąc w talerzu nie podnosiłam wzroku zamyślona. Adam gdy skończył jeść wstał i poszedł na górę bez słowa. Ciekawe jak by zareagował gdyby dowiedział się, że tak naprawdę to nie ma siostry. Jest sam. Tak jak ja.
-Chyba nie podoba mu się pomysł niemieckiej szkoły. - odezwał się nagle.
Spojrzałam na niego i westchnęłam.
-Nie interesuje mnie, że mu się on nie podoba. Tak musi być.
Spiorunowałam go wzrokiem.
-Coś nie gra? - spytałam ostrożnie.
-Obiło mi się o uszy coś co muszę wiedzieć...
-Więc słucham. - zmrużyłam oczy podejrzliwie.
-Widziałaś się ostatnio z kimś z ruchu?
-Owszem. Mówiłam Ci o tym. Chciałam zdobyć dokumenty...
-Wcześniej się widziałaś z kimś jeszcze?
-Tak. Widywałam się. Z Jankiem. Ale to niemożliwe, żeby ktokolwiek nas widział. Byliśmy w ukryciu gdzie nikt nie mógł o nas wiedzieć.
Automatycznie nasunął mi się Bartek. Ale nie, on nie mógł nas wydać. Zbyt wiele by stracił gdyby nadawał na mnie i ruch szkopom.
-Po co się z nim widywałaś?
-W prywatnej sprawie. Nawet niech nie przejdzie Ci przez myśl fakt, że mogłabym spiskować za twoimi plecami.
-Wuj uważa co innego. - mruknął pod nosem z nadzieją, że nie dosłyszę.
-Ale on tobą kieruje. - parsknęłam śmiechem.
-Słucham? Gdyby nie on nie byłbym tu gdzie jestem.
-Powiem Ci coś, Michael - nachyliłam się do niego i spojrzałam w oczy. - To, że on cię wychował a to, że jesteś teraz majorem to dwie różne rzeczy. Swoje stanowisko zawdzięczasz własnej pracy i wysiłku. Wiecznie nie może tobą kierować niczym kukłą, nie może robić z tobą co chce.
-Mówisz tak tylko dlatego, że go nienawidzisz. - odparł swobodnie.
-Mówię tak dlatego, żebyś zrozumiał, że nie jesteś taki dzięki niemu. Oczywiście, nie wątpię, że musisz go szanować... ale uważam, że nie powinieneś go czcić za to, że jesteś na tak wysokiej pozycji.
-Nie rozmawiajmy o tematach o których nie masz pojęcia.
-Doskonale wiesz, że gdzieś tam mam rację. Może i nie wiem o tobie wszystkiego, ale przyznaj, że nie mówię bezmyślnie. Wracając, nie spiskuję za twoimi plecami. Jeśli trzeba będę unikać kontaktów z ludźmi z ruchu, ale od momentu gdy Iza wróci pod moje czujne oko. Jeśli nie, w tej kwestii nic się nie zmieni.
-Czemu jesteś taka zawzięta? To tylko nędzna, nic nie warta...
-Dla mnie jest coś warta. - wtrąciłam, zanim się zapędził.
Dalej martwiło mnie to, że ruch planuje wyeliminować Michaela. Beze mnie nawet na niego nie spluną, jeśli się wychylą to dostaną od razu kulkę w łeb... tego bym nie przeżyła. Oby się nie pchali tam, gdzie nie powinni bo przestanę być tak przejęta i im w jakikolwiek sposób pomagać.
-Myślisz, że z Adamem będą problemy? - spytałam o coś, co od momentu naszej rozmowy mnie dręczyło.
-Jeśli będzie sprawiać jakiekolwiek, to się za niego wezmę.
-Michael... - westchnęłam.
-Przecież go nie zabiję...
-Dobrze wiesz, że nie martwię się o to. Wiesz, że nie chcę byś go zmieniał w potwora jakimi są Niemcy.
Przewrócił oczami.
-Będzie delikatnie tylko...
-Nie. Postanowione. - przerwałam. - Słuchaj... chciałabym, żebyś sprawdził pewnego... szkopa.
-Którego?
-Jest młody... Anton, znam tylko imię. Młody...
-A co Ci zrobił, że się go uczepiłaś?
-Myślę, że to on stoi za szpiegowaniem mnie.
Uniósł brwi zaciekawiony.
-A skąd znasz niemieckiego żołnierza?
-Powiem Ci więcej jeśli dostarczysz mi informację której potrzebuje. Muszę być pewna. Jeśli to rzeczywiście on, to mamy oboje problem.
-Jesteś niesamowicie uparta. - parsknął.
-Potrzebuję tej informacji, Michael. On zagraża mnie, co za tym idzie również Tobie. Jeśli jest w stanie sprzedać mnie, to również nie omieszka wyeliminować ciebie. Zrobi to za jednym zamachem więc prosze o to, byś działał ostrożnie ale szybko.
Zaskoczony milczał, po czym pocałował mnie.
Jednak nadal miałam mętlik w głowie co do różnych spraw...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz