Alexia była niegdyś moją kochanką. Spędziliśmy ze sobą naprawdę świetne chwile, ale od początku mieliśmy między sobą układ - nic poważniejszego. Była córką znanego niemieckiego oficera i miała dość znaczące wpływy. Ojciec niestety zmarł - a ona o swoją przyszłość musiała zatroszczyć się sama.
W tamtym roku wyszła za człowieka, z którym chodziłem do szkoły, a potem obydwaj należeliśmy do Hitlerjugend. Może nie byliśmy ze sobą bardzo zaprzyjaźnieni, ale mieliśmy całkiem dobry kontakt. Hans Brumann - bo tak się nazywał - podobnie jak ja wspinał się coraz wyżej po drabinie sukcesu, jednak nasz kontakt urwał się gdy ja wyjechałem do Warszawy, a on do Norwegii by również objąć stanowisko w tamtejszym gestapo.
Wyciągnąłem zdjęcie z kieszeni munduru przedstawiające nas z tamtych lat i uśmiechnąłem się do siebie.

Wziąłem je dziś specjalnie, aby przy odpowiedniej okazji wyciągnąć i wrócić wspomnieniami do tamtych czasów. Ja z Hansem na środku - obydwaj zawsze dość silnie konkurujący. Po mojej prawej, najbardziej z boku ciemnowłosy Christian, który wtedy przechodził okres brzydkiego kaczątka. No i nasi pozostali przyjaciele aktualnie rozlokowani po różnych częściach Europy, aby służyć III Rzeszy.
Alexia pomachała mi ręką, siedząc przy stole. Obok niej zauważyłem jej męża, który co dopiero musiał przyjść.
Przywołałem na twarz naturalny uśmiech i poprawiłem kołnierzyk munduru ruszając w ich kierunku. Z pozostałymi uczestnikami - jak się okazało gry w karty - witałem się i rozmawiałem już wcześniej.
Jednak najmocniejszą pozycję miał tu właśnie Hans i jego przełożony Otto Zwimmermann, który jak dochodziły mnie słuchy - dobrze znał się z aktualnym premierem Norwegii Vidkunem Quslingiem, który z kolei miał kontakty z samym Fuhrerem.
- Bruno Heydrich? Czy to możliwe?! - poderwał się Hans z miejsca i z szerokim uśmiechem zaczął mnie poklepywać po plecach.
- Hans nie powiesz, że nie dowiedziałeś się, że dziś będę - zażartowałem zajmując miejsce obok niego i Alexii - W tym mieście chyba nic nie umyka twojej uwadze.
Zgromadzeni przysłuchujący się nam wybuchnęli śmiechem.
- Owszem - odparł rozbawiony - Dostałem wiadomość, że się zjawisz jako reprezentant gubernatora Fischera na jutrzejszej konferencji. I że masz odebrać wyższy stopień. Ale nie dowierzałem - w końcu tyle lat się nie widzieliśmy..
- Cztery - uściśliłem - Ale chyba nie masz na co narzekać. Taka piękna kobieta.. - mrugnąłem do Alexii wznosząc kieliszek do ust. Uśmiechnęła się zadziornie, a Brumann z dumą.
- O tak. Alexia to największy cud jaki mógł mnie spotkać. Panowie - przemówił wstając - pozwolę sobie wnieść toast za moją piękną małżonkę. Zdrowie!
- Zdrowie!
Później toasty 'pozwalano sobie wznieść' coraz więcej razy. Po godzinie na granicy trzeźwości upomniałem się w duchu. Musiałem zostać trzeźwy.
- A pamiętasz - bełkotał Hans oglądając zdjęcie które przed chwilą wyciągnąłem i wskazując na mężczyznę stojącego po środku za nami - Jak Markus przez przypadek wszedł do łazienki porucznika i zastał tam jego żonę, grubą Bertę w kąpieli?
Wybuchnęliśmy śmiechem. Po parunastu minutach takich wspomnień obydwaj byliśmy w wyśmienitym nastroju.
- Słuchaj Mich - nachylił się do mnie konkretnie pijany - To miała być informacja ściśle tajna, ale co tam. Jesteś w końcu moim przyjacielem z lat szkolnych. Jedziemy na tym samym wózku i służymy dobrej sprawie. Heil Hitler!
- Heil Hitler! - odparłem wyostrzając wszystkie zmysły.
- Otóż za dwa tygodnie ma się odbyć wystawna kolacja w Berlinie - przemówił - Wiadomo, że wszyscy na niej obecni uzyskają istotne znaczenie, a także będą mieli szanse zapoznać nawet samego Henricha Himmlera. A wiesz k t o to jest.
Rozbłysły mi oczy i pokiwałem bez słowa głową.
- Krążą pogłoski, że może się pojawić sam Fuhrer. Wiesz jakie kontakty można tam wyrobić?
Wpatrywałem się w niego podekscytowany.
- I teraz słuchaj najważniejszego. Zostałem z a p r o s z o n y. Uwierzysz? Ja, zwykły major..
- Nie mów tak Hans - odparłem - Jesteś naprawdę wielki.
Mile połechtany uśmiechnął się do mnie.
- Słuchaj tobie też mogę załatwić wejście. Nie będzie z tym większego problemu - jesteś już wyraźnie doceniany i słychać o tobie. Zobaczysz, to wielka szansa dla nas.
Przez głowę przebiegały mi tysiące myśli. Podekscytowany jednak starałem nie unieść się emocjom, ale wszystko dobrze rozegrać.
- No nie wiem Hans. Nie chciałbym ci robić problemów..
- Jakich tam problemów! Wszyscy - a nawet nasi znajomi - przyjmą cię tam z radością! Więc nie gadaj tyle, ale napij się jeszcze ze mną - ostatniego.
- Ostatniego ostatniego. Może koniec już na dziś kochanie? - stanęła za nim Alexia w towarzystwie jakieś pięknej blondynki.
- Hm jeszcze chwilę skarbie - odparł.
- Ehh no i widzisz Michael co ja z nim mam - rozśmiała się - Tak w ogóle to poznaj Norę. Moja dobra przyjaciółka, ale umie tylko trochę mówić po niemiecku.
- Uczę się - uśmiechnęła się do mnie szeroko.
- Miło mi madame - pocałowałem ją w dłoń.
- Michael, może zająłbyś się naszą uroczą koleżanką?
- Bardzo chętnie, ale niestety muszę już wracać do swojej kobiety - uśmiechnąłem się szeroko - Ale innym razem - czemu nie?
- Oh tak - Alexii trochę zrzedła mina, ale zaraz się zreflektowała - No dobrze. W takim razie mam nadzieję, że zobaczymy się jeszcze jutro po waszej konferencji.
- Michael odwiedź nas jutro - wtrącił Hans - Omówimy jeszcze w s z y s t k o dokładnie - mrugnął do mnie.
Zadowolony zgodziłem się i po chwili pożegnałem się z nimi. Gdy wyszedłem na zewnątrz odetchnąłem pełną piersią. Nie sądziłem, że dziś uda mi się załatwić tak wiele. Wsiadłem do samochodu i usatysfakcjonowany ruszyłem w stronę hotelu. Zastanawiałem się czy Zofia już śpi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz