środa, 1 marca 2017

Od Rose

Nie wiedziałam co sądzić o tym wszystkim. Przez rozmowę z Izą zaczynałam widzieć swoje błędy, moje uczucie rosnące z dnia na dzień do Michaela... Iza cierpi że względu na moje błędy i to co zrobiłam i jak teraz się zachowuje. Ma rację. Polacy, mój ród ginie za każdego Warszawiaka a ja sypiam z Niemcem...
  Traciłam do siebie szacunek. Nie chodzi tu o to, że Michael jest kim jest... Tylko o moje zachowanie co do przyjaciółki. Ona mi nie wybaczy tego co robię... Nie miałam szansy się wytłumaczyć i nie mam szans na to by w jakikolwiek sposób to naprawić.
  Nie pokaże się jej na oczy chociaż od chwili wyjazdu mam w głowie pewien pomysł... Który obawiam się że będę musiała skonsultować z Michaelem.
Gdy dotknął moich pleców i blizn z przeszłości aż się wzdrygnęłam. Gwałtownie odsunelam się od Michaela i usiadłam po drugiej stronie siedzenia. Wpatrywałam się w ciemne niebo i czułam że powoli zbliżamy się do morza.
  Szczerze? Podobało mi się w naszym... Dziwnym "układzie to, że bez względu na to kim ja jestem i kim jest on... Jest nam razem tak dobrze. Byłam zadowolona, że tak na niego działałam. Widzę jego spojrzenie kiedy na mnie patrzy. Jakby chciał mnie tu i teraz. To podkręcało mnie jeszcze bardziej ale zwykle się opierałam.
  Poczucie bezpieczeństwa przy nim było jak lek na moje rany które zdawała mi codzienność. Widok Izy w tym miejscu uderzył mnie w twarz a zachowanie przyjaciółki dobiło. Michael byl jedynym, który mnie jeszcze nie skrzywdził. No właśnie. Jeszcze.
  Postanowiłam nabrać dystansu do obecnej sytuacji. Nie mogłam tak sobie paradować u jego boku i pławić się w luksusach gdy moja przyjaciółka jest tak traktowana.
-Co jest, Rose?
  Milczałam, po czym poczułam po chwili jego dłoń na moim udzie. Poczułam przyjemny dreszcz, jednak nie dałam sie ponieść. Nie zareagowałam.
-Boli mnie zachowanie Izy.
-Nie zadręczaj się tym. Niedługo o tym zapomnisz, może z czasem uda jej się wyjść z Puffu.
  Spojrzałam na niego pełna nadziei.
-Byłoby... Cudownie... - zauważyłam znany mi już wyraz na jego twarzy. - Tak, wiem, może. Rozumiem to.
  Jego ręka powędrowała pewnie na moją pierś, wtedy szybko ją z siebie strząsnęłam i nie mogąc się opanować usiadłam mu na kolanach, patrząc mu prosto w oczy.  Uśmiechnęłam się lekko.
-Nigdy nie nie będę twoja. - oznajmiłam. - Ty zawsze będziesz patrzył na mnie jak na tą która zawsze będzie czekać na ciebie w domu... Jak służąca. Nigdy tak nie będzie. Zawsze będę olśniewająco wyglądać, zawsze, ale po czasie przestaniesz to zauważać. Wydaje mi się, że zawsze tak z Tobą było. Fascynowała Cie jakas piękna kobieta, przespałeś się z nią i nudziles się. Była to zwykła potrzeba męska. A teraz? Nudzę Cie? - zmróżyłam oczy.
-Ty się boisz, że to się stanie, prawda? - spytał lekko się uśmiechając.
  Zaśmiałam się.
-Wybacz, ale o to się akurat nie boje. Z dnia na dzień jestem w stanie Cie zaskoczyć...
  Uniósł brwi gdy nagle samochód stanął.
  Z uśmiechem zeszłam z Michaela i wyszłam z samochodu kierując się w stronę morza.
  Od teraz musiałam przestać z nim flirtować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz