środa, 1 marca 2017

Od Michaela

 Radke właśnie kończył pakować bagaże gdy wydawałem ostatnie polecenia. Marta stała usłużnie przy moim boku trzymając za rękę Adama.
- Gdyby Liesel dzwoniła, przekaż jej proszę że wszystko jest już gotowe i czeka. Oczywiście wie, że wyjeżdżam, ale gdyby miała ochotę przyjechać wcześniej mimo mojej nieobecności, niech wie, że drzwi czekają na nią otworem - mówiłem obserwując kuszące kształty przechadzającej się niedaleko Zofii, ukryte pod obcisłą sukienką.
- Oczywiście panie Michaelu.
- A ty mały - przykucnąłem przy Adamie - Pamiętasz jak się umawialiśmy?
- Tak - mruknął - Mam być grzeczny.
- Bo inaczej?
- Inaczej poślesz mnie do niemieckiej szkoły - burknął.
Parsknąłem śmiechem i poczochrałem mu włosy.
- Wykapana siostra - skwitowałem - Nadal jednak nie rozumiem co ci nie odpowiada w niemieckiej szkole Adamie. Nie nudziłbyś się tak i poznałbyś wielu nowych rówieśników.
- Niemców - odparł sucho.
Uśmiech zrzedł mi z twarzy i wstałem. Młody widząc, że się zagalopował spuścił wzrok. Marta obserwowała mnie z lekkim niepokojem.
- Radziłbym ci przemyśleć sobie parę kwestii - powiedziałem z lodowatym chłodem - Inaczej nie będziesz miał już prawa wyboru.
- Przepraszam pana ja nie.. - zaczął szybko, jednak odwróciłem się obojętnie i ruszyłem po schodach na dół.
- Pożegnaj się z siostrą - rzuciłem jeszcze tylko przez ramię.
Podczas gdy Adam pobiegł do Zofii zwróciłem się do Neumanna i pozostałych zaufanych mi ludzi.
- Informujcie mnie o wszystkim na bieżąco - mruknąłem - Nic co się będzie działo na gestapo podczas mojej nieobecności, nie może zostać pominięte jasne? Moje śledztwa są na razie zawieszone i n i k t bez mojej zgody nie ma prawa w nie ingerować, jasne Neumann? - zwróciłem się do niego ostro.
Pokiwał gorliwe głową.
- No dobrze, więc wszystko jasne. Miejcie oko na małego. Osobiście zajmę się nim po powrocie. A Neumann wpadnij jutro do Rudnickiej. Dopilnuj żeby była ż y w a.
- Tak jest Oberstrumfuhrer! - zasalutował mi.
Choć Rudnicka miała przeżyć, osobiście za potraktowanie przez nią w ten sposób Zofii dołożyłbym jej dwa razy więcej tych przemiłych 'odwiedzin' przez żydowskich i polskich psów. Była wyjątkowo piękna - i miała pewną szlachetność w urodzie. Nawet nie wyglądała na Żydówkę, więc całkiem możliwe były jej szanse przeżycia - a może nawet i wyjścia z getta.
  Jednak nie rozumiałem tego czemu w ten sposób potraktowała Zofię. Powinna się cieszyć, że jej przyjaciółka żyje - bez względu po której stronie była. Ah ten durny patriotyzm Polaczków. Gdyby z nami współpracowali zamiast bawić się w te swoje głupie akcje dywersyjne to wyszliby na tym o wiele lepiej.
Nie mogli nic już zmienić. Polska jak i większość Europy należała do III Rzeszy. Miałem nadzieję, że wkrótce do naszego zbioru dołączy też Anglia.
Hitler był geniuszem i podziwiałem go w głębi duszy.
- Jedziemy już? - wyrwał mnie z zamyślenia głos Zofii.
- Tak. To będzie długa podróż - uśmiechnąłem się pod nosem.
- Jak bardzo długa?
- Hm no cóż to zależy. Musimy dojechać do Danii, a później przesiąść się na prom przez Bałtyk do Norwegii. Spodoba ci się na morzu - mruknąłem gładząc jej policzek.
Uśmiechnęła się słabo i po chwili wsiadła do samochodu. Adam stał obok Marty zrezygnowany i ku mojemu zdumieniu dzieciak przytulił się do niej. Miałem ochotę powiedzieć mu sarkastycznie, że Marta to też Niemka, jednak nie odezwałem się.
- Ruszajmy - rzuciłem do Radkego wsiadając do środka i dając znak eskortującym nas strażnikom na dwóch motocyklach.
Rozluźniony rozłożyłem się na siedzeniu i zasunąłem zasłonkę oddzielającą od nas Radkego. Po chwili taktownie pogłośnił radio.
Przyciągnąłem do siebie markotną Zofię i wsunąłem jej palce za ramiączko sukienki.
- Rozchmurz się - wymruczałem - To tylko 3 dni. Zresztą Norwegia to naprawdę piękny kraj.
- Nie o to chodzi - westchnęła.
- Rudnicka z czasem przejrzy na oczy - odparłem spokojnie.
Zofia spojrzała na mnie z nieodgadnionym spojrzeniem.
Złapałem ją stanowczo za podbródek i przyciągnąłem do siebie.
- Chociaż osobiście wolałbym żebyś już definitywnie zakończyła z nimi wszystkimi kontakty. Jesteś m o j a i tylko moja - mruknąłem i pocałowałem ją mocno.
Zofia odwzajemniła mój pocałunek i chwilę później siedziała mi na kolanach. Gdyby nie Radke z przodu słowo daję zdarłbym tą sukienkę z niej.
- Nawet nie wiesz jak na mnie działasz - szepnąłem chwilę później czując jej perfumy.
- Wiem. Ale chciałabym wiedzieć dlaczego - odmruknęła.
- Nie myśl tyle, tylko pozwól mi sobą pokierować. Będziesz miała wszystko czego zapragniesz.
- Michael nie możesz robić ze mnie swojej niewolnicy.. - zaczęła łagodnie.
- Jakiej niewolnicy - żachnąłem się - Wysłuchuje twoich próśb i czasem je spełniam. Widziałaś żeby kiedykolwiek jakiś niewolnik sobie czegoś życzył?
Zofia nie odpowiedziała już na to tylko wtuliła się do mnie mocno. Gładziłem ją w zamyśleniu po plecach. Czułem, że też coś do mnie zaczyna czuć i odczułem zadowolenie że po raz kolejny osiągnąłem swój cel.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz