Dzięki temu że zemdlałam tamten Niemiec się do mnie nie dobrał. Nie dałabym mu rady.
Jak innym..
Kobieta, Niemka która prowadziła Puff była w szpitalu ze mną. Ja leżałam w jednym z pokoi.
Nie miałam siły wstać aby pójść gdzieś wiec tylko leżałam. Cały czas kręciło mi się w głowie i miałam nudności.
Na szczęście drzwi miałam lekko uchylone więc słyszałam rozmowę tej Niemki z lekarzem który akurat przyszedł.
-Diagnoza została potwierdzona. Co mamy robić?-zapytał.
Jaka diagnoza? Czemu nic mi nie mówią?
-Jak to co?-oburzyła się Niemka-Nie mogę pozwolić aby to trwało dalej. Macie zrobić to samo co w innych przypadkach. Pozbądźcie się problemu.-odparła a kiedy powiedziała to samo spojrzała na mnie.
Nasze oczy się na chwile spotkały. Nie widziałam w nich żadnych dobrych emocji. Tylko chłód.
Kobieta poszła a ja nadal nie wiedziałam co chcą mi zrobić i dlaczego tak się czuje.
Lekarz zawołał pielęgniarkę. Powiedział jej coś na ucho po czym poszedł. Młoda dziewczyna przyszła do mnie. Była to o dziwo polka.
Podeszła do mnie.
-Przeniesiemy cie na salę operacyjną.
-Salę operacyjną? Po co? Co mi dolega?
Dziewczyna spojrzała na mnie ze współczuciem.
-Przykro mi.. Tak będzie lepiej.
-Ale co mi dolega?
Dziewczyna spojrzała na mój brzuch.
-I tak by nie przeżyło.
Wtedy wszystko nabrało sensu. Zrozumiałam co się ze mną dzieje a co gorsza.. co zamierzają zrobić. Nie wiedziałam tylko czy tego chcę. Byłam w szoku.
Dziewczyna odpięła mnie od kroplówki. Chwile później przyszło dwój pielęgniarzy, Niemców. Pomogli mi wstać i wyprowadzili z sali. Zaczęłam się wyrywać więc mnie złapali.
To nic nie dało. Podbiegł trzeci i wstrzyknął mi środki uspakajające. Po chwili nie byłam w stronę nawet otworzyć oczu.
****
Kiedy się obudziłam czułam że jest już po wszystkim. Czułam dziwną pustkę. Tak jakby coś mi zabrano, cząstkę mnie.
Leżałam w łóżku szpitalnym na sali, nie byłam sama. obok mnie na łóżkach leżało kilkunastu innych więźniów w tym dwie kobiety. Po ich wyglądzie wiedziałam jaka rolę tu pełnią i domyślałam się dlaczego tu trafiły.
"Nie mogę pozwolić aby to trwało dalej. Macie zrobić to samo co w innych przypadkach. Pozbądźcie się problemu."- powiedziała wtedy ta Niemka. Nie byłam jedyna..
Byłam jak w amoku, naćpana.
Podniosłam swoja dłoń i spojrzałam na nią. Była taka blada i wychudzona.
Delikatnie przejechałam nią po podbrzuszu. Czułam po cienką koszulką ranę i szwy. Nic do mnie jeszcze nie docierało. Kręciło mi się w głowie pomimo iż leżałam i ledwo co odzyskałam przytomność. Nie wiedziałam ile spałam.
****
Po kilku dniach wyszłam ze szpitala. Nadal byłam jak w amoku. Jedyne dobre co mnie spotkało to to że nie wróciłam w tamto miejsce. Po prostu zostawili mnie na drodze na terenie getta.
Szłam przed siebie nie zwracając uwagi na nic. O mało co nie wpadłam pod samochód Niemców którzy tylko mnie ominęli śmiejąc się i trąbiąc.
Mijałam dzielnice mieszkalne, fabrykę. Zaczął padać deszcz. Był wieczór. Mokra, zmarznięta szłam dalej. Nic nie czułam. Tylko pustkę.
Ktoś krzyczał. Moje imię tyle że do mnie to nie docierało. Złapał mnie ten ktoś za rękę.
Spojrzałam na właściciela ręki, intruza który naruszył moją wrażliwą strefę prywatności.
-Iza!!!-powiedział Tomek przytulając mnie.
Stałam nawet go nie obejmując. Bałam się jego dotyku więc się wyrwałam.
-Iza co się stało... Gdzie byłaś..
Spojrzałam na niego otulając się rękami.
-Iza.. chodź do domu..-powiedział po czym złapał mnie za koszulkę i pociągnął w tak znaną mi drogę do "mieszkania". Kiedyś znaną, teraz wszystko tak jakby było mi odległe, obojętne.
Otworzył przede mną drzwi. Za nimi wpadła na mnie babcia.
-Izunia..-przytuliła mnie a ja nie odwzajemniłam uścisku. -Izunia.. dziecko.. gdzie byłaś.. co ci zrobili..
Nic nie mówiłam. Ominęłam ja i skierowałam się do jednego z pokoi. Zamknęłam za sobą drzwi i położyłam się w łóżku w pozycji embrionalnej.
Zaczęłam płakać.
Ostatnio, kiedy byłam w Puff'ie myślałam ze gorzej być nie może.. wtedy jeszcze nie wiedziałam jak bardzo się mylę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz