Postanowiłam podjąć ostateczne kroki jeżeli chodzi o moje życie. Coś musiało się w nim zmienić, a ja byłam kowalem własnego losu, Michael nie miał prawa nawet mną kierować. Wiem co dla mnie najlepsze.
Wszedł więc, cały zadowolony, jak zwykle z resztą. A ja wpatrywałam się jedynie w niego pełna swoich racji.
-Co taka zła? - spytał, stając w drzwiach.
-Musimy pogadać.
-Mów.
-Przed wyjazdem tutaj podjęłam pracę jako lekarz w szpitalu.
Wybuchnął śmiechem, po czym zaraz spojrzał na mnie pełen zaskoczenia.
-Co Ty zrobiłaś? Chyba się przesłyszałem...
-Jestem lekarzem w szpitalu. Dobrze słyszysz. - spojrzałam na niego.
-Czegoś Ci brakuje, tak? Nudzisz się w domu?
-Michael, tu chodzi o moje życie. Ja chce... żyć chociaż troche normalnie.
-Jeszcze mi powiedz, że w polskim szpitalu, wskaż który, a szybko go zburzymy.
-Nie. Nie jestem na tyle głupia. Poszłam do niemieckiego szpitala.
Spojrzał na mnie dziwnie i w tym wzroku ujrzałam niepewność i nieufność. Myślał, że zrobiłam to celowo na potrzeby ruchu.
-To nie to, co myślisz.
-A co innego?
-Słuchaj, gdybym chciała dawno za twoimi plecami wydobywałabym informacje, knuła i planowała intrygi. Dopóki mój brat jest bezpieczny przystaję na twoje śmieszne rozkazy, jednak nie będę tolerować wszystkiego. Nie ustawisz mnie i mojego życia.
-Co cię tak wzięło na taki bunt? - parsknął.
-Bo nie jestem taka jak sobie ustawisz. Nie jestem zegarkiem szwajcarskim, którego możesz ustawiać by chodził idealnie. Zawsze będzie jakaś usterka, problem. Jeżeli nie przestaniesz mnie traktować normalnie, będą problemy. Jeżeli będziesz mi odpłacał karami, będzie jeszcze gorzej. I nie, nie grożę Ci. Ja tylko informuję, że sobie nie pozwolę.
-Proszę cię, jesteś ode mnie całkowicie uzależniona.
-Tak? - parsknęłam. - Mogę po powrocie nawet nie wrócić.
-Braciszka zostawisz?
-Odzyskałabym go.
-Jeżeli jeszcze by żył. - wzruszył ramionami.
-Nie wierzę w to, co mówisz. Nie zrezygnuję z pracy lekarza, po powrocie będę tam prawie codziennie.
-Jeśli ci pozwolę.
-Wybacz, ale o pozwolenie nie będę pytać byle dupka. - warknęłam i wyszłam trzaskając drzwiami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz