- Spóźnia się już 5 minut - mruknął Christian pod nosem uparcie wbijając wzrok w miejsce gdzie zaraz powinien wjechać pociąg.
- Spokojnie - parsknąłem rozbawiony, gdy nagle kątem oka zauważyłem inny pociąg, dobrze mi zresztą znany.
Christian podążył za moim spojrzeniem. Zirytowany mruknął pod nosem.
- No nie czy naprawdę te żydowskie psy będą się plątać po dworcu, akurat na przyjazd Liesel?
- Nie przejmuj się, szybciutko to załatwimy - rzuciłem i ruszyłem w kierunku stojącego już transportu.
- Stać - krzyknąłem gdy strażnicy właśnie zaczynali otwierać wrota.
Jeden z nich stojący najbliżej i chyba najważniejszy podszedł bliżej. Zerknąłem na jego naramiennik. Podporucznik. Uśmiechnąłem się pod nosem.
- Heil Hitler! - rzucił salutując.
Skinąłem mu głową
- Skąd ten transport dokąd oficerze?
- Majorze melduje, że więźniowie przewożeni są z Gdańska do Oświęcimia.
- Czemu zarządziliście postój?
- W jednym z wagonów krzyczano, że rodzi się dziecko.
- Ahh a od kiedy to wy podporuczniku przejmujecie się jakimś żydowskim szczenięciem?
Młodzik wyraźnie się stropił. Westchnąłem.
- Dobrze zróbcie co macie zrobić i odjeżdżajcie stąd czym prędzej.
- Tak jest panie majorze! - zasalutował i ruszył w stronę wagonów.
Gdy otworzyli wrota dwóch ludzi jak bezwładne kukły wysunęło się z pociągu wprost na tory. Po chwili poczułem niewyobrażalny odór. Zgorszony zmarszczyłem nos. Nie nie zdecydowanie nie ten widok powinna zobaczyć moja siostra po przyjeździe.
Istotnie z wagonu po chwili dało się słychać płacz dziecka i jakąś szamotaninę. Kobieta krzyczała coś po polsku gdy strażnicy zabrali jej dziecko. Już miałem się odwrócić gdy nagle z pociągu wykorzystując zamieszanie wyskoczył młody chłopak - może w wieku Adama - i zaczął uciekać.
Bez wahania sięgnąłem do pasa po pistolet, odbezpieczyłem go i zanim strażnicy zdążyli się zorientować strzeliłem.
Chłopak upadł. Wycelowałem idealnie w serce więc nie musiał ginąć w męczarniach - choć należało mu się.
Już dawno sobie obiecałem, że każdy kto w mojej obecności jawnie wystąpi przeciwko zasadom III Rzeszy zostanie ukarany.
A co z wybrykami Rose? - szepnął jakiś złośliwy głosik w głębi mojej głowy.
- Michael, chyba jedzie! - krzyknął Christian.
- Posprzątajcie i zbierajcie się stąd szybko - wydałem rozkaz. Gdy posłusznie kiwnęli głowami ruszyłem do Chrisa.
Pociąg Liesel akurat stanął w momencie gdy odjeżdżali. Gdy drzwi się zaczęły otwierać, a z środka wychodzili pospiesznie ludzie, obydwoje z Christianem intensywnie jej wypatrywaliśmy.
Nagle czyjeś palce zakryły mi oczy, a w powietrzu wyczułem dobrze znany zapach perfum.
- Zgadnij kto to - usłyszałem równie dobrze znany mi głos i odwróciłem się z radością chwytając ją w ramiona.
- Liesel ty przebiegła cwaniarko - śmiałem się obracając ją w ramionach.
Gdy wreszcie postawiłem ją na nogi przyjrzałem jej się uważnie. Nie mogłem wprost uwierzyć w to, że tak się zmieniła i wypiękniała.
- Siostrzyczko co jak co, ale muszę przyznać że wyrosłaś na piękną kobietę.
- Ty też niczego sobie wyglądasz - uśmiechnęła się w zadowoleniu gładząc mi mundur - Idealnie na tobie leży. Pewnie masz duże wzięcie u tutejszych kobiet.
Parsknąłem śmiechem, gdy usłyszałem z boku chrząknięcie. Spojrzałem na Chrisa. Piorunował mnie spojrzeniem nieszczęśnika.
- Ah tak wybacz bracie. Liesel chyba pamiętasz Chrisa?
- Jakże mogłabym zapomnieć - posłała mu swój promienny uśmiech podając dłoń do pocałowania.
Jak na mój gust całował tę dłoń trochę zbyt długo, ale nic nie powiedziałem.
- Naprawdę przepięknie wyglądasz - mruknął, a ja przewróciłem oczami.
- Hm dziękuje za komplement. Słyszałam, że za niedługo się żenisz. Twoja narzeczona ma ogromne szczęście - wbiła mu szpilę z uśmiechem, a ja z trudem stłumiłem wybuch śmiechu widząc minę biednego Chrisa.
Oj moja siostra to nie była byle jaka zwykła śpiewaczka i artystka z głową w chmurach.
- To co możemy jechać? - spytałem po dłuższej chwili wymiany zdań na temat pogody i wygody podróży.
- Tak, tak. Zanieście te bagaże do samochodu - rzuciła odwracając się w stronę swoich służących.
Gdy wszyscy zbliżaliśmy się do wozu, Radke pospiesznie wyszedł przejmując część walizek od służki Liesel. Zauważyłem, że przyglądał jej ukradkiem i uśmiechnąłem się pod nosem.
Gdy jechaliśmy Liesel ciekawie rozglądała się przez okno.
- Hm wydaje mi się, że ostatnim razem jak tu byłam było jakoś hm... cieplej i jaśniej.
- Może dlatego, że mamy zimę moja droga - parsknąłem.
- Oh no tak. Przyzwyczaiłam się już do słonecznych Włoszech..
- Zastanawiam się czy jest takie miejsce w Europie w którym jeszcze nie byłaś.
- Oj tak braciszku. Z pewnością nie wybieram się do ZSRR choć dostałam parę ważnych zaproszeń na koncerty.
- W Warszawie występujesz po jutrze zgadza się?
- Tak. Muszę się dobrze wyspać, nie chciałabym popsuć tego występu. Oczywiście dostanę ten pokój z widokiem na ogród?
- Ehm.. - zaciąłem się lekko - Widzisz..
- O co chodzi?
- O to Liesel że u twojego braciszka mieszka pewna młoda dama - uśmiechnął się złośliwie Christian, a ja spiorunowałem go wzrokiem.
- Jaka młoda dama? - ton siostry lekko się zmienił. Była bardzo emocjonalna, kapryśna i zawsze dostawała czego chciała. Głupia rzecz, choćby nie zajęcie przez nią pokoju który chciałaby zająć mogło się skończyć awanturą.
- Za chwilę ją poznasz moja droga - odparłem lekko posyłając wymowne spojrzenia Christianowi - Jestem przekonany, że ją polubisz. Zajmuje ten pokój, jednak myślę, że jeśli poprosisz to przeniesie się na czas twojego pobytu gdzie indziej.
- Np do twojej sypialni? - parsknął wesoło Chris, ale widząc moją minę dodał pojednawczo - Dobra dobra nic nie mówię już.
- Jest Niemką? - Liesel zadała zasadnicze pytanie.
- Tak - odparłem kłamiąc bez mrugnięcia okiem - Ma jednak polskie korzenie.
- To twoja kochanka ma się rozumieć?
- Hm.. Można tak powiedzieć - odparłem ugodowo - Jednak jest dla mnie ważna.
Liesel spojrzała na mnie z niedowierzaniem.
- Od j e j śmierci nie widziałam, żebyś traktował jakąś poważnie. Zwłaszcza taką która ma p o l s k i e korzenie.
- Liesel nie przesadzaj. Jest naprawdę wyjątkową osobą i jestem pewien, że przypadnie ci do gustu - powiedziałem jednak w głębi ducha zacząłem mieć obawy jak będzie wyglądał ten najbliższy czas.
Li dobrze znana mi była z tego, że jeśli kogoś nie lubiła potrafiła zrobić z jego życia piekło. Nie przebierała w środkach. Jeśli do tego Christian jeszcze wtrąciłby swoje 3 grosze na temat Zofii..
Hm postanowiłem zawczasu się nie przejmować. Co ma być to będzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz