Wieczorem następnego dnia Janek zjawił się tak jak obiecał.
-Zamierzasz tak iść na spotkanie z tym Niemcem?-zapytał ilustrując mnie od stóp do głowy.
Byłam ubrana w białą, rozkloszowaną sukienkę a na stopach miałam czarne szpilki zapinane na paseczek na kostce. Włosy zostawiłam rozpuszczone.
-A czemu miałabym inaczej się ubrać?-zapytałam z uśmiechem.
-Zmarzniesz, jest wieczór.-odparł szybko.
-Więc Johan będzie miał pretekst aby okryć mnie swoją marynarką.-odparłam zadziornie.
-Sprytna. Aby tylko ochoty nie narobił sobie na młode polskie kobiece ciałko.
-Masz mnie na myśli?-zaśmiałam się-Chyba już za późno.
Podniósł brew i zrobił dziwną minę.
-Jejku żartuje!-zaczęłam się śmiać.-Spokojnie.
-Byłbym spokojniejszy jakbym wiedział gdzie Cię zabiera.
-Zachowujesz się jak typowy ojciec kiedy jego córka idzie na pierwszą randkę.
-A to jest randka?
-Chyba tak.
-Chyba?
-Janek.. Wiesz dlaczego to robię. Tu chodzi tylko o Zosię. -odparłam już na poważnie.
-Wiem.-odparł zakładając ręce.-On ma być o 20?
-Yhm..
Usłyszałam jak drzwi od kwiaciarni się otwierają.
-Zostań tu. To pewnie on!-powiedziałam do Janka wychodząc z zaplecza.
Nie pomyliłam się. To był Johan.
Stał w wejściu z bukietem róż.
-Ślicznie wyglądasz.-odparł całując moją dłoń poczym wręczył mi bukiet.
Wsadziłam go odrazu w wazon po czym powąchałam cudowne kwiaty.
-To gdzie mnie zabierasz???
-Do kina.
-Do kina? Otwarte są jeszcze? Myślałam że już dawno nic nie grają..
-Widzisz jakie masz szczęście?-odparł biorąc mnie pod rękę po czym wyszliśmy.
Wiedziałam że Janek odprowadza mnie wzrokiem dodając odwagi. Sprecjalnie zapytałam wtedy Johana gdzie mnie zabiera aby Janek wiedział.
Plan wszedł w życie. Miałam nadzieje że niedługo odzyskam Zosię.
środa, 1 lutego 2017
Od Izy
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz