Biegliśmy wzdłuż ciemnych uliczek. Dopiero po chwili się zatrzymaliśmy.
-Szybko biegasz jak..
-Na dziewczynę?-dokończyłam śmiejąc się.-Pobiegłabym szybciej ale topie się w twoim swetrze.
-Jak nie chcesz to oddaj-załapał za rękaw.
-Nie!-zaśmiałam się-Musiałbyś mnie złapać-oparłam ze śmiechem i szybko odbiegłam wyrywając mu się.
Słyszałam po chwili jego kroki za mną więc przyśpieszyłam.
Odwróciłam się aby zobaczyć gdzie jest Janek i straciłam równowagę. Poczułam silne ramiona które powstrzymały mnie przed upadkiem.
-I mam Cię.-odparł Janek śmiejąc się.
Śmiałam się.
-Tym razem Ci się udało.-odparłam stawając na własne nogi.
Spojrzałam na Janka. Jego twarz w moment spowarzniała.
Odwróciłam się za siebie.
Złapał mnie w pasie i przycisnął do ściany.
-Co jes..-zaczęłam lecz przerwał mni.
-Cii..
Patrzyłam się na niego. Po chwili zobaczyłam grupę Niemców w mundurach. Nie tych przed którymi wcześniej uciekaliśmy. Teraz chowaliśmy się przed patrolem.
Serce szybko zaczęło mi bić. Jakby nas teraz złapali... Natychmiast by nas aresztowano albo by nas zastrzelili.
Po chwili znikli za budynkiem. Dopiero po chwili Janek mnie puścił.
-Było blisko..-odparłam.
Janek spojrzał na mnie.
-Musimy iść-odparł po chwili.
***
Całą drogę nic nie mówiliśmy tylko rozglądaliśmy się.
-Bądź ostrożny.-powiedziałam kiedy już byliśmy pod moim domem.
-Jak zawsze.-odparł.-Słuchaj, kiedy masz się spotkać z tym..
-Jutro.
-O której?
-Tak jak wczoraj.
-Dobrze, będę. Przyjde chwilę wcześniej.
-A więc do zobaczenia.-odparłam i weszłam do środka. Przez okno jeszcze patrzyłam jak ide i znika za rogiem.
Oby tylko wrócił bezpiecznie do domu. Głupio się czułam że przeze mnie może mieć kłopoty.
***
Wieczorem następnego dnia czekałam na Johana. Msrtwiłam się też bo Janek miał przyjść wcześniej.
-Witaj piękna.-powiedział Johan całując moją dłoń.
Udałam zawstydzoną spuszczając z nieśmiałym uśmiechem wzrok.
-Gotowa?-zapytał tak.
Byliśmy przed kwiaciarnią. Johan otworzył mi drzwi od samochodu. Wsiadłam a on je zamknął poczym usiadł za kierownicą. Kiedy odjeżdżaliśmy zobaczyłam w oddali biegnącego Janka. Zatrzymał się kiedy zobaczył mnie w samochodzie. Uśmiechnęłam się kiedy go mijaliśmy.
Wiedziałam że dziś nie da rady mieć na mnie oko. Za samochodem nie da rady iść. Janek jedynie wiedział że Johan zabiera mnie na kolacje. Ale gdzie to nawet ja nie wiedziałam.
Czułam że nie jestem dziś bezpieczna. To uczucie towarzyszyło mi cały wieczór.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz