niedziela, 5 lutego 2017

Od Michaela

- Wytłumacz mi jedno. Co cię do cholery interesuje los tej polskiej szmaty?
Siedzieliśmy z Christianem w moim mieszkaniu i kończyliśmy pić już drugą butelkę whisky. Zapaliłem kolejnego papierosa i oparłem się wygodnie o poduszki. Zamyślony odezwałem się po dłuższej chwili.
- Nie mam pojęcia. Żadna na mnie jeszcze tak nie działała do tej pory.
- A Karla? - spytał cicho.
Bez słowa nalałem sobie kolejny kieliszek.
Karla była moją 'pierwszą miłością' za głupich młodych lat. Zmarła na białaczkę. Była jedyną dziewczyną, którą szczerze kochałem. Po jej śmierci postanowiłem się nigdy więcej nie angażować w żadne związki.
Ale nawet przy niej nie miałem czegoś takiego.
- Ona jest p o l k ą - kontynuował Chris - I to nie zwykłą. Działa w ruchu.  Przeleć ją w celi, później wyciągnij wszystkie informacje i dobij - wzruszył ramionami Christian.
Poirytowany wstałem i podszedłem do okna.
- Ale ty nie rozumiesz. Ja po prostu n i e  p o t r a f i ę jej uderzyć.
- Jakoś wcześniej nie miałeś z tym problemu - zauważył - gwałty, pobicia tych polskich suk to dla ciebie było nic..
Złapałem się za włosy.
- Ale to coś innego. Nie wiem, może ja już powoli wariuję?
- Cóż.. Ciąży na tobie dosyć spora presja. Za niedługo zaczną się przesiedlenia w całej Warszawie. Coś czuję, że nieźle się obłowimy na tych żydowskich majątkach.. Bruno ty mnie w ogóle słuchasz?
- Tak - mruknąłem, bawiąc się starym scyzorykiem. Był moją największą pamiątką po ojcu - Ale szlag mnie trafia jak o tym wszystkim myślę. Jak tylko Albert wróci... - zacisnąłem zęby.
- Naprawdę chcesz toczyć wojnę z wujkiem z powodu tej dziewuchy? - Christian spojrzał na mnie z niedowierzaniem - Dobra, zaczynam się powoli bać o ciebie.
Oparłem się ciężko o gzyms kominka.
- Nie chodzi tylko o nią. Wydałem jasne polecenia i wiedział o tym. A mimo to przeciwstawił mi się i jeszcze perfidnie okłamał. Nie zostawię tego tak po prostu - zakończyłem a Chris westchnął kręcąc w milczeniu głową.

Na drugi dzień  gdy dostałem informację, że wuj jest już u siebie, wpadłem do gestapo jak huragan. Sekretarki spojrzały na siebie z przestrachem. Nie witając się z nikim, ruszyłem prosto do jego gabinetu i otwarłem drzwi z impetem.
- Och Michael dobrze że już jesteś, czekałem na.. - urwał widząc moją minę.
Zamknąłem drzwi za sobą i podszedłem szybko przed biurko. Siedział za nim obserwując mnie uważnie.
- Jakim prawem zrobiłeś coś takiego? - spytałem lodowatym tonem - Umawialiśmy się, że nie będziemy wchodzić sobie nawzajem we własne sprawy.
W jego oczach pojawił się błysk zrozumienia, ale tylko odparł swobodnie.
- Nie wiem o czym mówisz.
- Zofia Nowacka. Teraz ci to coś mówi?
- Niestety.. nadal nie. Czy to ta polska dziewucha z ruchu oporu z którą patyczkujesz się od dłuższego czasu i nie wyciągnąłeś od niej ani jednej sensownej informacji? Tak? Ach to już sobie przypominam..
- Zawsze doprowadzałem wszystkie przesłuchania do końca swoimi własnymi metodami. Ja w przeciwieństwie do ciebie nie tłukę każdego na oślep a przeprowadzam analizę, która zapewnia mi dokładnie rozpoznanie i zapewnia szybką wygraną. Na kogo działa bicie - tego trzeba bić. Ale powiedz mi co wskórałeś tym przesłuchaniem? Powiedziała ci coś? Nie musisz nawet odpowiadać, bo znam odpowiedź. N i c się nie dowiedziałeś - spojrzałem na niego z satysfakcją.
Zaskoczony spiorunował mnie wzrokiem.
- Michaelu, nie poznaję cię. Robisz mi awanturę z powodu jednej polskiej więźniarki i zachowujesz się ostatnio jak nie ty. Co z twoimi ideami? Pomyślałbyś co powiedziałby ojciec..?
Zamilkłem. Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Albert miał rację i doszło do mnie to w tym momencie.
Zawsze opanowany i skupiony na swoim celu, ostatnio zbyt pozwalałem aby targały mną emocje.
Jednak coś nie pozwalało mi skazać Zofii  na pewną śmierć. Mogłem ponieść tego poważne konsekwencje, ale wpadłem na pewien pomysł.
- W sumie to masz rację wuju - zobaczyłem na jego twarzy ulgę.
- Pozwolisz mi ją dziś jeszcze raz przesłuchać?
- Tak - odparłem po dłuższej chwili cicho - Ale nie zabij jej. Będzie jeszcze nam potrzebna.
Albert spojrzał na mnie z satysfakcją.
- No i to mi się podoba. A teraz bierz się za dokumenty. Ogłoszenia w sprawie zgłoszenia swoich majątków przez wszystkich Żydów i informacje o przesiedleniach właśnie dziś będą rozwieszane.  Czeka nas sporo pracy.

Parę godzin później po tym jak odwaliłem całą papierkową robotę, zawołałem do siebie Neumanna, który cały w strachu jednak podszedł powoli do biurka.
- Wiesz, że mnie zawiodłeś - odezwałem się po dłuższej chwili.
- Wiem, panie poruczniku.
- I wiesz, że powinieneś już leżeć w mogile z kulką między oczami?
- Wiem, panie poruczniku - odparł po dłuższej chwili smętnie.
Obserwowałem go przez dłuższą chwilę.
- Masz szansę teraz się wykazać - powiedziałem w końcu.
Neumann lekko się ożywił.
- Poruczniku, wykonam wszystko co pan rozkaże.
- Świetnie - uciąłem krótko - A więc słuchaj uważnie. Ten rozkaz który teraz ci wydam ma zostać między nami. Zrozumiano? Jeśli dowiem się, że powiedziałeś o tym komukolwiek - ostatecznie pożegnasz się z życiem. Jasne?
- Oczywiście panie poruczniku - odparł z mocą.
- A więc słuchaj. Za godzinę SS- oberstundanfuhrer Albert poleci ci, abyś przyprowadził więźniarkę Zofię Nowacką na przesłuchanie. W celi podasz jej silny środek znieczulający i nasenny, który zacznie działać po 10 minutach. Musisz ją więc wyprowadzić po pięciu, aby w gabinecie wuja była jeszcze przytomna. Albert prawdopodobnie szybko przejdzie do rzeczy - gdy padnie pierwszy strzał Zofia upadnie. Będzie wyglądać jakby umarła - ale musisz dopilnować, by do tego nie doszło naprawdę. Albert prawdopodobnie każe ci ją szybko pochować, abym nie dowiedział się, że to on ją zabił. Zapakujesz ją do samochodu i przywieziesz prosto do mojego domu. Tam moja gosposia zaprowadzi cię do piwnicy gdzie ją zostawisz. Marta ma odpowiednie kwalifikacje medyczne więc zaopiekuję się nią i doprowadzi do porządku. Gdy Zofia będzie dosyć przytomna, poinformujesz ją by nie próbowała żadnych sztuczek bo mamy jej brata, który - jeśli będzie się odpowiednio zachowywać - zostanie jej przywieziony cały i zdrowy. Zrozumiałeś wszystko?
Neumann zadał jeszcze parę pytań organizacyjnych i wyszedł po dłuższej chwili. Miałem jeszcze dziś spotkanie z majorem, a później Johanem więc nie mogłem wszystkiego osobiście nadzorować, ale miałem nadzieję, że się uda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz