niedziela, 26 lutego 2017

Od Izy

Spotkanie z Jankiem podniosło mnie na duchu, dało mi siłę aby przetrwać jednak nadal miałam tylko nikłą nadzieje że uda mi się uwolnić z getta.
Kiedy weszłam do tymczasowego mieszkania oparłam się o drzwi. Miałam ochotę krzyczeć. Czemu życie jest takie nie sprawiedliwe?!?!
Tomek podszedł do mnie.
-Iza co się stało??-zapytał.
Ukucłam.
-Jest nadzieja.-przytuliłam go-Masz. Zdobyłam jedzenie.
-Jak?!-ucieszył się.
-Nie ważne.
Nie chciałam mu mówic że pojawiła się nadzieja bo gdyby to się nie udało byłby załamany.
Dałam mu bułke i poszłam do babci.
-Masz babciu.
-A skąd takie pyszności??-zapytała.
-Ważne że mamy jedzenie.-uśmiechnęłam się.
Babcia o nic więcej nie pytała. Byłam jej za to wdzięczna.

****

Codziennie czekałam na Janka. Wypatrywałam go w ciemnych uliczkach, w cieniach nocy.
W nocy budziłam się z uczuciem że przyszedł lecz to były tylko sny. Sny dające nadzieje.
Minęło już kilka dni. Zaczynałam się martwić o to czy nic mu nie jest. Obiecał przecież że przyjdzie, tak więc zrobi. Wierzyłam i ufałwm mu. Nie złamałby obietnicy ot tak sobie. Musiałoby się coś stać aby nie mógł przyjść.

***

Był pochmurny dzień. Czułam się coś się dziś stanie. To uczucie towarzyszyło mi cały poranek kiedy szykowałam się do pracy.
-Tomek-poprosiłam go na rozmowę-Słuchaj, gdyby mi się coś stało nie szukajcie mnie. Zadbajcie o siebie, zadbaj o babcię. Gdybym nie wróciła a pojawiłby się tu chłopak o imieniu Janek, polak i by mnie szukał powiedz że ma ciebie i babcie zabrać. Nie czekajcie na mnie tylko się zabierajcie stąd. Powiedz mu że ja bym tego chciała. Nie wracajcie po mnie pod żadnym pozorem.
-Ale..
-Tomek musisz mi to obiecać.
-Obiecuję. Skąd będę wiedzieć że osoba która przyjdzie to Janek??
-Zapytaj się go o rysuneczki.
-Rysuneczki??
-Tak nazwałam rysunki Polski Walczącej i tym podobne rysowane przez Szare Szeregi.
-Dobrze.
-Dziękuje-przytuliłam go poczym wyszłam do pracy.
Kolejny dzień w fabrycy wykańczał mnie fizycznie lecz psychiczne jeszcze nie udało im się mnie wykończyć. Trzymałam się ostatniego koła rarunkowego, Janka, myśli o nim sprawiały że zapominałam o otaczającej mnie rzeczywistości. Pomagały mi.
Praca trwała znowu cały dzień a kiedy wróciłam do domu, wcześniej rozglądając się za Jankiem, od razu zasnęłam nie mając siły nawet zjeść.

****

Rano obudziam się, a raczej zostałam wyrwana ze snu i z łóżka.
W mieszkaniu byli Niemcy.
-Rudnicka?
Kiwłam głową.
-Pójdziesz z nami.
-Izaa..-spojrzałam na Babcię i Tomka którzy patrzyli na to wszystko bezradni.
-Tomek pamiętaj o tym co Ci mówiłam. Kocham was.-odparłam poczym Niemcy wyprowadzili mnie.
Było jeszcze ciemno. Nie wiedziałam dlaczego i gdzie mnie zabierają.
Dopiero kilka ulic dalej, po drugiej stronie getta domyśliłam się.
-Nie! Nie!-krzyczałam kiecy wlrowadzali mnie do budynku.
Jednak oberwałam po czym umilkłam.
-To ona?-zapytała kobieta, Niemka.
Była ładnie ubrana i zadbana. Wiedziałam kim jest, tu w tym budynku i w sumie całym gettcie jaką odgrywa rolę.
-Rudnicka?-zapytała mnie a ja kiwnęłam głową nie zdolna aby powiedzieć cokolwiek.
Niemcy wyszli i zostawili mnie z tą kobietą, w budynku do którego nigdy nie chciałam trafić.
Kobieta popchnęła mnie wzdłuż korytarza. Słyszałam za drzwiami które mijaliśmy szlochy, jęki i nawet krzyki. Wszystkie należały do kobiet.
Niemka wprowadziła mnie do pomieszczenia gdzie były prysznice.
-Rozbierz się i umyj-rozkazała.
Spojrzałam na nią lecz ona nic więcej nie robiła tylko stała i patrzyła się.
Nie zamierzalam rozbierać się przy niej.
-Słyszałaś co Ci kazałam zrobić czy głucha jesteś?!?!
Uderzyła mnie w głowe.
-Bo nie dostaniesz jedzenia. A następny raz oberwiesz mocniej.
Stanęłam do niej tyłem i powoli zaczęłam się rozbierać. Zostałam jednak w bieliźnie.
-Wszystko, bielizna też.
Nie zrobiłam tego. Jeszcze miałam jedno czego mi nie odebrali, nie pozwole im tego odebrać tak łatwo. A tym czymś była godność.
Kobieta wyszła i zaraz wróciła z jakimś facetem.
Podszedł on do mnie i zdarł ze mnie ubrania.
Krzyczałam i okładałam go rękami jednak był dużo większy i silniejszy.
Kiedy mnie rozebrał kobieta skinęła na niego głową wyszedł.
Spojrzał jeszcze na mnie dziwnie przy dzwiach po czym znikł.
Zasłaniałam rękami piersi i łono.
-Kąp się. Musisz być czysta.

****

Czując się okropnie siedziałam w jednym z takich pokoji do których drzwi mijałam po drodze do łaźni. Kobiety przy mnie już nie było.
Siedziałam ubrana jedynie w kłusą sukienkę nocną.
Nie było tu żadnych okien. Siedziałam w rogu na prowizorycznym łóżku czekając na to co będzie dalej.
Nigdy nie sądziłam że Niemcy zrobią mi to. Nigdy nie sądziłam że tu trafię. "Puff" był ostatnim czego się spodziewałam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz