Następnego dnia nie byłam do życia. Miałam opuchnięte oczy i byłam blada jak trup.
-Chora jesteś?-zapytała troskliwie babcia.
-Chyba tak.-odparłam wpatrując się w herbatę.
Moje myśli nadal uciekały do rodziców a dodatkowy Zosi sprawiał że znowu dopadała mnie depresja. Czasem tak miałam. Większość życia jestem szczęśliwa, radosna i po prostu cały czas się uśmiecham. Jednak przychodzą takie dni że wszystko do mnie wraca. Byłam mała kiedy zabrali rodziców i nawet tego nie pamiętam. Babcia mówi że nieświadomie wyparłam to z pamięci.
-Może zadzwonię po lekarza?
-Nie babciu, przejdzie mi zaraz.-odparłam i wyszłam z kuchni.
Kiedy szłam do swojego pokoju zatezymałam się przy drzwiach prowadzących na strych.
Nie wiem co podkusiło mnie abym tam poszła.
Otworzyłam stare drzwi i zobaczyłam otoczone mrokiem schody. Zapaliłam światło. Babcia też tu bardzo rzadko przychodzi. Mimo to nie było pajęczyn. Weszłam na górę a karzdy mój krok po schodach sprawiał że rozlegało się skrzypanie starych desek.
Otworzyłam klapę na strych i weszłam.
Od razu dotarł do mnie zapach "staroci". Otedchnęłam głębiej i ruszyłam w strone pudeł.
Usiadłam za nimu na starym bujanym fotelu.
Tu mogłam pobyć sama.
***
-Babciu, mama i tata mnie kochają?-zapytałam pewnego dnia.
Miałam wtedy może z sześć lat.
-Oczywiście że tak!
-To czemu mnie zostawili?
Wtedy tego nie rozumiałam, wtedy jeszcze tak nie bolało. Dopiero kiedy zaczynałam to wszystko rozumieć, pojawił się ból.
***
Obudziłam się. Nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam ale teraz kiedy spojrzałam w stronę małego okienka w dachu zobaczyłam mrok nocy. Zrobiło mi się chłodno. Podkuliłam nogi a bujany fotel zaczął się delikatnie ruszać roznosząc dźwięki po całym strychu.
Usłyszałam kroki.
Szybko przetarłam policzki mokre od łez.
Płakałam przez sen??
-Iza?-usłyszałam głos.
-Tu jestem..-odparłam.
Po chwili zza pudeł wyłonił się Janek.
-Twoja babcia mnie tu wpuściła. Mówiła że tu jesteś..
Uśmiechnęłam się.
-Co jest?-zapytał przyglądając mi się.
-Nic. Troche zmarzłam. Zasnęłam tu.
-Płakałaś?
-Spałam.-szybko ucięłam.
-Przecież widz..
-Po prostu spałam. -przerwałam mu.
Nigdzy nie lubiłam rozmawiać o tym co mnie boli. Nigdzy nie chciałam aby ktoś widział że płaczę. Nie chciałam aby się nade mną litowano. Nie lubiłam współczucia. Wolałam jak ludzie widzieli mnie z tej lepszej strony. Chciałam aby wszyscy myśleli że zawsze jestem pogodna i szczęśliwa. Nie lubiłam rozmawiać o swoich prywatnych problemach.
-No dobrze..-odparł niepewnie.
-Jakieś wieści?-zapytałam.-Po co przyszedłeś?
-Nie odezwałaś się po wczorajszym spotkaniu z tym Niemcem.
-Poszłam od razu spać. Byłam zmęczona.
Usiadł na jednej z drewnianych skrzynek.
-Jak tam w ogóle? Dowiedziałaś się czegoś?
-Troche z nim o tym rozmawiałam.-odparłam lecz miałam ochote także dopowiedzieć że mam teraz mieszane uczucia co do Johana
-I??
-Torturują ją. Johan jej troche pomaga, jak może.
-Nie wierze w to.
-Podobno oberwał za tą pomoc. Widziałam jego siniaki.
-Szkop jest po naszej stronie? To niedorzeczne..
-Nie wiem, nie znam go. Mi też się to dziwne wydaje.
-Wiesz co mnie zastanawia?
-Hmm?
-Czemu on tak do ciebie lgnie. To aż podejrzane. Jednego dnia chce zabić twoją babcie i zabiera Zośkę a drugiego lata za tobą jak pies. Moim zdaniem coś knuje.
-Mamy plan. Jak będziemy się go trzymać nic się nie stanie. Nawet jak coś knuje, dowiem się tego.
-Zaprosił Cię znowu gdzieś?
-Na razie nie. Pytał tylko czy się jeszcze zobaczymy.
-A ty na to?
-Musimy odbić Zosię.
-Czyli powiedziałaś że tak?
-Yhm.-odparłam bujając się w fotelu.
-Iza powiedz co jest. Przecież widzę.
-Po prostu jestem zmęczona.
-Na pewno o to chodzi? On Ci nic nie zrobił?
-Jedyne co mi zrobił to zabrał Zośkę.
-A wczoraj? Nie skrzywdził Cię?
-Nie. Był jak zwykle dziwnie miły.
W milczeniu wpatrywałam się w okno. Dopiero po chwili się znowu odezwałam.
-A u was jak??? Działacie coś?
-Jak na razie mamy już jedną akcje za nami. Pare dni temu. Teraz czekamy.
-Wiesz co mnie zastanawia?
-Tak?
-Dlaczego Zośkę aresztowano. Ledwo co do was dołączyła. W niczym jeszcze nie brała udziału. To troche podejrzane.
Po jego twarzy przebiegł jakiś dziwny cień.
-Nie chcę nikogo osądzać ale.. Wydaje mi się że ktoś ją wydał.
-Raczej nie możliwe.
-Dlaczego? Przecież to nie wykluczone.
Janek milczał. Czyżby coś ukrywał?
-Co powiesz na spacer?-zapytałam zmieniając temat.
Miałam ochotę się przewietrzyć. Oderwać się na chwilę od tego wszystkiego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz