środa, 8 lutego 2017

Od Michaela

- Więc? To twoja ostatnia szansa. Chyba nie chciałbyś żeby buźka twojej dziewczyny nie nadawała się do pokazania się na ulicy? - parsknąłem śmiechem.
- Nic mu nie mów! - krzyknęła ta polska suka, a ja wywróciłem oczami.
- Ciągle to samo. "Nic mu nie mów", "Nic nie wiem", "Możesz mnie od razu zabić". Moi drodzy prędzej czy później któreś z was i tak wyjawi mi prawdę - więc czemu nie powiedzieć wszystkiego od razu, zanim będziecie się się nadawać tylko do tego by przerobić was na mydło? - wybuchnąłem śmiechem widząc ich miny.
Jan Nowacki ("Nowik") plastyk polskich pism dywersyjnych, związany do rury od grzejnika wpatrywał się z przerażoną miną w Gertrudę Wolską("Gretę) łączniczkę między redakcjami, która właśnie klęczała przede mną zwrócona twarzą w stronę Nowackiego. Z zawziętą miną oddawała mu spojrzenie w którym było więcej heroizmu niż strachu. Przyjrzałem jej się z uznaniem. Ta polska dziewka miała większe jaja niż on.
- Wiesz co Wolska? - pochyliłem się nad nią i przystawiłem jej ostrze do policzka - Nawet cię lubię. Ale zaczynasz mnie trochę drażnić.
Gdy wbiłem jej nóż w skórę zacisnęła zęby, ale nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Za to z oczu pociekły jej łzy. Nowak zaczął krzyczeć i wyrywać z rury a ja zacząłem się coraz głośniej śmiać i coraz głębiej wbijać jej nóż.
- Janek nic mu nie mów! - wrzasnęła ochryple przez łzy, a ja złapałem ją za włosy i kopnąłem mocno w brzuch. Nowak sam zaczął płakać. Widziałem, że mięknie.
- Nie mogę na to patrzeć - jęczał a ja rozbawiony dopiero zaczynałem się rozkręcać.
Gdy tradycyjnie ruszyłem po czajnik z wrzątkiem, zbladł nie tylko on - ale też i sama Wolska.
- A może byśmy zastosowali rosyjskie metody co? - spytałem gwiżdżąc i czekając aż woda się zagotuje - Masz piękne paznokcie. Szkoda byłoby jakby ktoś je powyrywał prawda?
Popatrzyła na mnie z przerażeniem, a ja rozkoszując się chwilą wyciągnąłem porządne, niemieckie obcęgi. Najpierw jednak postanowiłem zastosować czajniczek. Gdy podchodziłem z nim Nowak wrzasnął.
- Powiem wszystko! Powiem! Ale zostaw ją błagam!
Z satysfakcją spojrzałem na Gretę, która zbladła z przerażenia.
- Nic mu nie mów nie słyszałeś?! Jeśli to zrobisz więcej mnie nie zobaczysz!
- Wybacz mi Grecia - wykrztusił przez łzy - Ale wole to niż widzieć cię nie żywą. Powiem wszystko - powtórzył jeszcze raz zwracając się do mnie.
I powiedział.

Gdy wróciłem do domu Marta już na mnie czekała z dziwną miną. W dobrym humorze zdjąłem mundur i czapkę, roztrzepałem włosy i zasiadłem do stołu.
- Jak panu minął dzień? - spytała Marta z niepewną miną wnosząc zupę.
- Och całkiem nieźle - uśmiechnąłem się pod nosem - Przeprowadziłem dziś wyjątkowo owocne przesłuchania i co najlepsze - doszedłem przez zwykły przypadek do jednego ze sprawców ostatniej akcji. Wiesz tego bzdurnego zrywania obwieszczeń - parsknąłem śmiechem - Nazywa się Kamil   i niebawem go aresztujemy.
Nagle usłyszałem w kuchni dźwięk tłuczonego talerza.  Zdezorientowany spojrzałem na Martę, a ta tylko przełknęła ślinę nalewając mi zupy.
- Co to było?
- Nic nic panie Michaelu, pewnie talerz się ześlizgnął. Zaraz pójdę i posprzątam - obejrzała się za siebie - Wie pan tych polskich przestępców trzeba łapać obowiązkowo. Ja to nie wiem co oni sobie wyobrażają.. - nawijała jak nakręcona. Spojrzałem na nią podejrzliwe, ale nie odparłem już nic tylko bez słowa zabrałem się do zupy.
- Dzwonił dziś pan Christian. Prosił aby przekazać, żeby pan nie zapomniał że wybieracie się dziś do kasyna.
- A tak tak - mruknąłem pod nosem - Wspominał mi ostatnio, ale strasznie dużo pracy mam. Jutro zaczną się te przesiedlenia i sama wiesz..
Marta milczała nie wiedząc co ze sobą zrobić.
- Wyjątkowo ostra ta zupa - zauważyłem i odkaszlnąłem - Słuchaj, a w ogóle jak się ma Zofia? Wybrała już sobie to imię?
- Tak tak. Chce być Rose.
- Rose - uśmiechnąłem się pod nosem - Niech będzie. A przeszła już metamorfozę?
- Niech pan sam zobaczy - powiedziała nieznana mi kobieta wchodząc do kuchni.
Z wrażenia przez moment zamilkłem. Marta gwałtownie zbladła badając moją reakcję. Ja szybko odzyskawszy rezon uśmiechnąłem się pod nos nosem i podszedłem do niej całując ją w rękę.
- Pan.. Michael? - przypatrywała mi się zdezorientowana.
- Bruno - odpowiedziałem po chwili badając ją wzrokiem i uśmiechnąłem się lekko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz