niedziela, 26 lutego 2017

Od Izy

Czułam się jak zwierze w klatce. Bycie tu, zamkniętą w tym pokoju, samotnie w czterech ścianach było nie do zniesienia. Martwiłam się o Tomeczka i o babcię. Zastanawiałam się czy Janek przyszedł i czy.. ich zabrał.
W małej szafie która była w rogu pokoju znalazłam kilka ubrań. Wybór nie był duży więc zostałam "zmuszona", nie miałam wyjścia i ubrałam jakąś białą za dużą koszulkę która sięgała mi do połowy ud. To było o wiele lepsze od tej "fikuśnej" prawie prześwitującej i prawie nic nie zasłaniającej koszuli nocnej w którą wcześniej zostałam zmuszona się ubrać.
Byłam już tu około doby. Karmili mnie w miare dobrze. Na razie nic się większego nie działo. Jednak wiedziałam w jakim celu zostałam tu zamknięta i wiedziałam co mnie czeka.
Usłyszałam rozmowę za drzwiami. Podeszłam i podsłuchiwałam.
-...ma być w miare dobrze traktowana. Nie może umrzeć.-powiedział jakiś męski głos.
-Ale w takim razie co mam z nią robić??
-To mnie nie obchodzi, nie obchodzi mnie co ją spotka jednak ma żyć.
-Czyli mogę...
-Tu jest ta Rydnicka??-przerwał kobiecie męski głos.
-Tak.
-Chcę ją zobaczyć.
Usłyszałam jak zamek w drzwiach ustępuje.
Szybko pobiegłam na łóżko i usiadłam w rogu tam aby moja "nagość" nie była ukazana.
Patrzyłam się na mężczyzne, młody Niemiec, całkim przystojny, jak na Niemca..
-Rudnicka?
Kiwnęłam głową.
MężCzyzna spojrzał na kobietę a ta zmieszana wyszła zostawiając nas, mnie i tego Niemca samych.
Oparł się o stolik zakładając ręce i patrzył się na mnie.
-Jak Ci wię tu podoba???
Spojrzałam na niego spod przymrużonych powiek. Miał coś w sobie co sprawiało.. że czułam się dziwnie.
-Słucham.
-Przegracie...-odparłam oschle unosząc podbrudek-I tak przegracie..
Zaśmiał się co mnie zaskoczyło. Spodziewałam się że mnie uderzy albo coś ale nie tego..
-Przepominasz mi kogoś...-odparł.
Na początku nic do mnie nie docierało a potem otworzyłam szeroko oczy.
Janek mówił o tym że Zosia mieszka u jakiegoś Niemca.. Że ma wpływy.
Ten tu obecny najwyraźniej wciągnął mnie tu, teraz wymaga dla mnie mnie odpowiedniego traktowania i jeszcze to...
Nie..
-Mam nadzieje że Ci się tu spodoba.-odparł poczym wyszedł.

***

Trzeciego dnia tu obudził mnie dziwny hałas. Zobaczyłam że drzwi się otwierają.
Poderwałam się do pozycji siedzącej.
Zobaczyłam jakiegoś faceta.
Uśmiechnął się na mój widok.
-Ślicznotka..-odparł i podszedł do mnie.
-Nie zbliżaj się!!!-powiedziałam.
Usiadł obik mnie.
Poderwałam si aby wstać lecz ten mnie złapał w pasie i pociągnął w swoją stronę.
-Puszczaj!!!-krzyczałam.
-Lubie tu.. Niby nie chcesz ale za chwile zmienisz zdanie..
-Nie!!
Szarpałam się.
Kiedy złapał mnie za koszulę chcąc ją ze mnie zdjąć wyrwałam się.
Jednak potknęłam się o jego nogę i upadłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz