niedziela, 19 lutego 2017

Od Izy

Dni mijały jeden po drugim. Zlewały się w jeden. Jesnak nie było tu dobrze. Codzienna walka o jedzenie którego tu nie było wystarczająco. Każdy dostawał swoje racje żywnościowe które były minimalne, zapewniały tylko tyle że za szybko nie umrzemy i jeszcze troche będziemy żyć.
Miałam pod opiekom Tomeczka, nie musiałam tego robić jednak wiedziałam że muszę. Miałam za dobre serce aby nie troszczyć się o niego. Tak więc oddawałam mu sporą dawke swojej minimalnej dziennej porcji chleba i wody.
Cieszyłam się widząc że je, co prawda to nadal było dla niego mało ale zawsze coś.
Przez te dwa tygodnie kiedy tu jestem stałam się cieniem dawnaj siebie. Straciłam swoje kobiece krztałty na rzecz wystających kości. Zawsze byłam szczupła, teraz po prostu jestem wychudzona. Jak każdy tu.
Rano kiedy szłam do pracy zobaczyłam że przyjechał nowy transport. Ze smutniem patrzyłam na tych wszystkich ludzi którzy jeszcze nie wiedzieli co ich czeka.
Nagle, wśród tego tłumu zobaczyłam babcię.
Zerce mi zamarło.
-Nie-wyszeptałam..
Nie mogłam do niej podbiec. Pilnowali mnie Niemcy.
-Babciu!!!-krzyknęłam jednak.
Ona mnie zobaczyła. Widziałam łzy w jej oczach i radość że mnie widzi.

***

Cały dzień pracowałam jak na szpilkach. Kiedy wieczorem byłam "wolna" od razu ruszyłam na poszukiwania babci.
Znalazłam ją.
Od razu wpadłam jej w ramiona.
-Babciu..-popłakałam się.
-Skarbie-westchnęła poczym spojrzała na mnie-Co oni ci tu zrobili..
-Jest dobrze..-westchnęłam ocierając łzy.-Jest dobrze..
Znowu wpadłam jej w ramiona.
-Dlaczego tu jesteś? Przecież ty nie jesteś nawet w najmniejszej części żydówką..
-Wiem, ale dobrze że jestem przy tobie.
Nie rozumiałam tego. Przecież to mój ojciec był żydem, moja mama nie, a to ona była córką babci. Tak więc co tu babcia robi??? Dziadek nie był żydem, więc ona nie mogła tu trafić ze względu że poślubiła żyda tak jak moja mama. Co Niemcy chcieli wskórać tym że ją tu umieścili???

***

Mieszkałyśmy w jednym pomieszczeniu. Ja, Tomek i Babcia. Babcia od razu przygarnęła Tomka jak swojego wnuka.
Wiedziałam że od teraz muszęd bać o nich oboje. Nie mogę dopuścić do tego że im coś się stanie czy będą głodować. Jestem w stanie oddać im całą moją porcję jedzenia aby tylko żyli. Jestem w stanie oddać z nich życie.

(sorki ze tyle tylko ale Szefowa jest w sklepie i za bardzo nie moge siedzec na tel)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz