środa, 1 lutego 2017

Od Janka

 Wiedziałem, że Kwapisz na pewno nie zgodzi się na tą akcję, więc nawet nie byłem zaskoczony gdy usłyszałem jego odpowiedź. "Takie mamy czasy". Nie kryłem rozżalenia. Gdy w końcu wyszedł, zapowiadając nam na jurto rano szkolenia, a wieczorem tak długo wyczekiwaną akcję wszyscy starali się normalnie rozmawiać, ale w powietrzu wisiało coś dziwnego. Halszka starając się wypełniać obowiązki dobrej gospodyni donosiła to herbatę - to ciastka - których jednak wyjątkowo dziś nikt nie pochłaniał garściami.
- Naprawdę nam przykro - mruknęła niespodziewanie Rozalia i podnosząc się z miejsca obok Tadeusza podeszła do Izy - Wiem jak się czujesz.. Gdyby zabrali Tadka lub Wandę.. Co ja mówię... Gdyby zabrali każdego z nas tu obecnych.. - urwała szukając odpowiednich słów.
Ale na to słów nie było.
Nawet nie wiadomo kiedy wszyscy otoczyli Izę, która już miała łzy w oczach.
Kamil który do tej pory siedział skulony w koncie złapał ją za rękę i wymienili oboje pełne zrozumienia spojrzenia. Wszyscy starali się ich pocieszyć.
- Jej rodzice już wiedzą - szepnął Kamil - Jej mama przyszła dziś do mojej. Nie było mnie wtedy akurat w domu - ale podobno zrobiła potworną awanturę, że to wszystko moja wina, a potem płakała. Mama zrobiła jej ziółka na uspokojenie i pocieszała, że nie zostawimy jej tak na pastwę losu.. - zadrżał mu głos - Podobno chce się ze mnie skontaktować. Jak ja jej spojrzę w oczy?
Zapadła cisza.
Wtedy Iza uporczywie skierowała spojrzenie na mnie. Jej wzrok mówił "musimy porozmawiać". I wtedy właśnie podjąłem decyzję, że wystąpię przeciwko decyzji własnego dowódcy, nawet jeśli ma być to tak niebezpieczne.
- Słuchajcie - wtrącił niespodziewanie Grzesiek, który do tej pory niespecjalnie dużo się wypowiadał - Nie chciałem nic mówić, ale od paru dni Miłosz nie daje znaku życia.
- A tak konkretnie od kiedy? - spytałem po dłuższej chwili milczenia. Szczerze nie przepadałem nigdy za nim za bardzo, więc ta informacja mną jakoś nie wstrząsnęła, jednak trzeba było się dowiedzieć co z nim.
- Od tego ogniska - mruknęła Halszka wbijając wzrok w podłogę.
- Może Hania będzie coś wiedziała - odparłem. Moja łączniczka była kuzynką Miłosza. Ostatnio rzadko się z nią widywałem, bo ciągle biegała po mieście w załatwianiu różnych spraw.  Dodatkowo trochę się pokłóciliśmy - gdy powiedziałem jej o zabraniu Zośki, stwierdziła że bardzo jej przykro, ale niestety to nie jest jej problem. A przecież wszyscy byliśmy drużyną i walczyliśmy ze wspólnym wrogiem. Czy naprawdę nie mogła sobie odpuścić tej niepotrzebnej zazdrości?
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, gdy wszyscy zaczęli się rozchodzić. Iza uparcie nie ruszyła się z miejsca patrząc na mnie. Halszka orientując się szybko w sytuacji, szepnęła mi na ucho, że pójdzie ich odprowadzić na dół, a my żebyśmy pogadali chwile.
Zdezorientowany Kamil wyszedł ostatnio. Spojrzał na nas w milczeniu, po czym ciężko westchnął i ruszył w kierunku drzwi przepuszczając Halszkę po drodzę.
Usiadłem obok Izy starając się nadać sobie pogodny wyraz twarzy. Ta rozkleiła się już po całości. Odwróciła się gwałtownie w moją stronę.
Znalezione obrazy dla zapytania kamienie na szaniec gif
- Posłuchaj ja tego tak nie zostawię. Ona by mnie nie porzuciła na pastwę losu. Znasz mój plan. Ten Niemiec.. Rozmawiałam dziś z nim. Wydaje się w porządku..
- Iza - przerwałem jej - Żaden Niemiec nie jest 'w porządku'. A jeśli jest dla ciebie miły - to o c o ś mu musi chodzić.
- Myślisz że tego nie wiem? Zdaję sobie doskonale z tego sprawę. Ale po co ten cały ruch oporu? Po co walka, skoro w takich sprawach nawalamy?
- Masz rację - mruknąłem po dłuższej chwili -  Chcę ci pomóc, bo wiem że zrobisz to tak czy siak, więc lepiej żeby ktoś miał na ciebie oko.. Pogadam z resztą.
- Nie - zaprotestowała - Nie chce ich w to mieszać. Macie też swoje różne sprawy. I tak nie wiem czy dobrze zrobiłam, że ci o tym powiedziałam.
- Bardzo dobrze zrobiłaś - odparłem podnosząc się - Wyciągniemy ją stamtąd, ale trzeba to wszystko dobrze przeprowadzić.
- Liczę na ciebie - powiedziała poważnie - Przyjdź jutro do kwiaciarni po zamknięciu - rzuciła jeszcze przez ramię i szybkim krokiem ruszyła w kierunku drzwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz